Znalazłem się w bardzo trudnej sytuacji zawodowej. Moja kondycja psychiczna się pogorszyła. Dręczyły i wciąż dręczą mnie wyrzuty sumienia, strach, mroczne myśli i obawy o bliskich.
W pewnym momencie przypomniałem sobie o modlitwie nie do odparcia, czyli o nowennie pompejańskiej i zacząłem się modlić. Powierzenie swoich trudności i kłopotów Matce Bożej, były dla mnie codziennymi chwilami wytchnienia. Odmawianie tej modlitwy skończyłem wczoraj. Sytuacja jest lepsza, niż przy rozpoczęciu nowenny pompejańskiej. Odzyskałem też część dawnych sił.
Wiem, że jeszcze trochę czasu jeszcze upłynie zanim rany się całkowicie zaleczą, natomiast ogromnie dziękuję Matce Bożej za wszystkie łaski, którymi przez Nią Pan Bóg raczył mnie obdarzyć i żałuję, że nie powierzyłem się Jej opiece wcześniej.