Modliłam się kiedyś nowenną pompejańską zachęcona przez słynnego Księdza, który prowadził różaniec przez internet. Modliłam się w intencji siostry, która nie mogła mieć dziecka.
Kiedy skończyłam całą nowennę pompejańską czułam spokój, pomimo, że podczas jej odmawiania miałam wiele ciężkich chwil. Czekałam na „efekty” modlitwy. I nic. Zaczęłam więc odmawiać kolejną nowennę w innej intencji własnego zdrowia jak, później następną w jeszcze innej intencji. Skończyłam i dalej efektów brak.
Minęło jednak niewiele czasu, Maryja już pomogła mi w sprawie moich chorób. Lekarze do których trafiałam od razu mi zaczęli pomagać, a wcześniej błądziłam od gabinetu do gabinetu bo nikt nie umiał mi pomóc. Rok później przyśnił mi się sen związany z różańcem- tam dostałam odpowiedź, że dowiem się co jest przyczyną choroby a moja siostra urodzi dziecko. Nie wierzyłam w ten sen, lecz miałam nadzieję, że Maryja wysłucha moich próśb. I stał się cud. Ja zostałam poprawnie zdiagnozowana pomimo, że to dość rzadka choroba, a moja siostra zaszła w ciążę i urodziła dziecko. Od razu czułam, że to Matka Boża mi w tym pomogła.
Najważniejsze to pamiętać, żeby nie popełniać tego błędu co ja – nie liczyć na efekty od razu. Wiem, że Matka Boża słucha nas i wstawia się za nami, ale to Ona najlepiej wie, kiedy my danego rozwiązania potrzebujemy. Ona wie, kiedy jesteśmy na to o co prosimy gotowi. U mnie próśby zostały wysłuchane rok, 3 lata i 5 lat od modlitwy w danej intencji. Dlatego trzeba być cierpliwym. Warto się modlić i zaufać.