Zanim zobaczyłam „owoce” łask Maryi po odmówionej nowennie pompejańskiej, minęło sporo czasu (tak naprawdę niemalże rok). Po narodzinach dziecka, na które bardzo czekaliśmy, w moim mężu jakby nastąpiła zmiana o 180 stopni.
Zamiast się cieszyć tym wspólnym czasem w domu przewijały się tematy około rozwodowe. Było to bardzo dla mnie trudne i bolesne, zważywszy ze zmiana była dość nagła. Za namową znajomego księdza i przyjaciółki postanowiłam odmawiać nowennę pompejańską.
Już w trakcie kiedy ją odmawiałam zaczęły pojawiać się lepsze dni, które dawały nadzieję, że nie wszystko stracone. Niestety zdarzały się też gorsze dni kiedy Zły duch znów mógł przeszkodzić. Miałam wrażenie ze uczestniczę w bezpośredniej walce dobra ze złem, nieraz brakowało sił, ale wówczas odczuwałam wsparcie od Niej, od Matki Bożej.
Po odmówieniu nowenny pompejańskiej nastał progres (choć było to długotrwałe działanie) i tak z każdym dniem bywało lepiej. Tak naprawdę na tory sprzed kryzysu wróciliśmy jakieś 2 miesiące temu i wierze mocno że to właśnie dzięki Maryi.