Nowennę pompejańską odmawiam po raz trzeci. I po raz trzeci zostałam wysłuchana, jednak wcześniej nie podzieliłam się świadectwem, za co przepraszam Najświętszą Panienkę.
Za pierwszym razem znacznie poprawiły się wyniki mojej tarczycy mimo, iż nie zaczęłam brać żadnych leków – po prostu wyniki się poprawiły na tyle, że przy pierwszym podejściu zaszłam w ciążę I bez problemu ją donosiłam.
Druga nowenna pompejańska była odmówiona w intencji mojej mamy – żeby znalazła dobrego przyjaciela (po długim okresie samotności) – I znalazła! Po jakimś czasie się rozstali, ale „wyciągnął” ją z osamotnienia tym samym spełniając ważną rolę w jej życiu.
Aktualną, trzecią nowennę pompejańską kończę za 5 dni. Odmawiam w intencji wycofania się (wchłonięcia) wszelkich niepokojących zmian w mózgu naszego synka. To nasze drugie dzieciątko. Mamy już wspaniałego 5-latka I przed niespełna czterema mięsiącami temu Bóg obdarzył nas drugim maleństwem.
Niestety podczas porodu pojawiły się komplikacje i w 3 minuty wylądowałam na stole operacyjnym. Maluszek był niedotleniony i zatrzymał się. Nie dane mi było nawet przystawić go do piersi, ponieważ lekarz zdecydował, że transportują go do innego szpitala (spełnił się więc koszmar mojego życia – oddzielenie od dziecka). 1,5-tygodnia dziecko było bez nas (mogliśmy tylko wejść na chwilę dwa razy dziennie na oddział I to pojedynczo), po tym czasie wypisano go do domu twierdząc, że wszystko z nim w porządku i „nadrobił” tamto niedotlenienie. Byliśmy najszczęśliwsi na świecie.
Po jakimś czasie okazało się jednak, na przypadkowej wizycie u neurologa dziecięcego (poszliśmy w innej sprawie), że po czasie wyszły zmiany na mózgu w kluczowych miejscach. Nie rozumiałam tego dlaczego Bóg zsyła nam kolejne problemy, przeszliśmy już tak wiele z mężem. Synkowi groziło, w miarę rośnięcia nawet porażenie mózgowe. Mógł mieć problemy z chodzeniem, jak twierdził lekarz. Byliśmy przerażeni. Nazajutrz po tej wiadomości zaczęłam odmawiać nowennę pompejańską. Dokładnie po miesiącu mieliśmy kolejną wizytę. Dzień przed nią skończyłam odmawiać część błagalną. Na wizycie wyszło, że wszystkie zmiany cofnęły się.
Dobrze wiem, że to za sprawą nowenny pompejańskiej. Jak wyszłam od neurologa znowu się rozpłakałam, jednak tym razem ze szczęścia. Nie wierzę w takie przypadki. Wiem, że to palec Boży, za sprawą Maryi. Jestem wdzięczna tak bardzo za te I inne łaski, których doświadczyliśmy przez ostatnie miesiące. Nasz synek jest najcudowniejszym dzieckiem na świecie, wynagradza mi absolutnie wszystko z nawiązką. To zaszczyt być jego mamą.
Jeśli ktoś waha się czy warto – przestańcie się wahać. Weźcie różaniec do ręki i módlcie się jakby od tego życie zależało (bo tak jest!) 🙂