Odmówiłam już kilka razy nowennę pompejańską, jeszcze nie wszystkie prośby zostały wysłuchane, ale zdarzyło się już tak wiele, że nadszedł czas na świadectwo. Działo się wiele nieoczekiwanych rzeczy.
Najpierw bezskuteczne starania o ciążę i bardzo ciężki okres w pracy. Pracy, którą rzuciłam, bo było mi tam bardzo źle i wiedziałam, że choćby przez stres nie mam szans na dziecko. Chwilę potem mąż stracił pracę, ale pomimo lęku, stwierdziłam, że jakoś to będzie. Pracę dostałam od zaraz, spokojną i z lepszym wynagrodzeniem. W międzyczasie mężowi też się udało.
Miesiąc później okazało się, że jestem w ciąży. Był to szok, strach i radość zarazem. Były też niepokojące wyniki badań, które wskazywały, że dziecko może być chore. Oboje jednak jednogłośnie stwierdziliśmy, że tak czy inaczej damy radę. Okazało się, że dziecko jest zdrowe. Urodziłam zdrową, wielką córeczkę i choć nie obyło się bez komplikacji przy porodzie to szybko doszłam do siebie i mam największy skarb na świecie. Nie traćcie nadziei, bo Maryja zawsze ma dla nas plan.