Byłam w szpitalu psychiatrycznym, bo w duszy cierpiałam, życia się bałam. Zaczęłam się modlić Nowenną Pompejańską i powoli swoje życie odzyskałam, żyć w zgodzie z Bogiem chciałam. Miałam pretensję do męża i psychiatrów, że leki muszę brać i przytyłam, czułam smutek, że w grzechu żyłam.
Byłam bardzo nakręcona i nie mogłam spać, Bogu swoje życie chciałam jeszcze dać. Kanałów Ewangelizacyjnych słuchałam, zmienić swoje życie chciałam. Zaczęłam chodzić do Kościoła, stawiać problemom czoła. Czułam się emocji pozbawiona, w kościele osądzona. Zawierzyłam się Maryi i Jezusowi, uwierzyłam, że ludzie mogą być zdrowi. Ten proces trwał kilka lat, wreszcie poczułam, że Jezus to mój Bóg i brat. Byłam w ciemności i lęku, bałam się dźwięku. Słyszałam głosy, ciężkie były moje losy. Nadpobudliwa byłam, wydawało mi się, że nie grzeszyłam.
Odmawiałam kilkanaście Nowenn Pompejańskich w tym okresie, zauważyłam, że żyć, aż mi chce się. Bóg pokazał mi raj, Boże jeszcze więcej tego mi daj. Widziałam w kościele anioły, słyszałam, jak śpiewają zespoły. Czułam miłość nie z tego świata, tak mnie obdarzył, mój w Niebie Tata. Zaczęłam pisać książki do Boga, już nie chwiała mi się noga. Miałam swój cel, gdy śpiewałam, widziałam biel. Dialog z Bogiem wchodziłam, w sercu się rozpromieniłam. Nawet nie wiem, jak to się stało, ale studia w Londynie z „Health and social care”(Zdrowie i opieka społeczna) skończyłam, uczyć się lubiłam. Gdy tam szłam, czułam, że mój angielski jest nie wystarczający, czułam się jak student truchlejący. Jednak Bóg tak mną pokierował, że wszystko się udało, Bóg nie uczynił dla mnie mało. Teraz doświadczam nieba, w ręku mam dyplom i książkę wydaną, a wszystko dlatego, że Maryję nazywam mamą.
Dużo teraz się śmieję, w sercu mam nadzieję. Teraz świecę, bo się modlę, nie wyglądam już podle. Nie skupiam się już na ludziach, lecz na Stwórcy, jestem zakochana w przenajświętszej Trójcy. Na ludziach się już tak nie opieram, Boga jedynie wybieram. Czuję i widzę Maryję, w Bogu żyję. Gdy patrzę na obraz Maryi, świętość czuję, Boga w tym doświadczeniu odnajduje. Wiem, kto to jest Duch Święty, w Bogu człowiek jest uśmiechnięty. Czuję szczęście w życiu, marzę o Nieba zdobyciu. Bóg Niebo mi pokazuje, ja w nim szczęście czuję. Lekka jak piórko się czuję, marzenia o błogostanie snuję. Bóg mi dyktuje, a ja w Jego Słowo się zaopatruję. Czytam Biblię i o Niej piszę, głos inspiracji słyszę. Nie jestem już tą samą osobą, dla której liczył się jedynie tutejszy świat, teraz zachwyt budzi we mnie, gdy brata szanuje brat.
Bardzo piękne świadectwo. Zachwycające. Bardzo dziękuję, że mogłam je przeczytać.
Wow!
Co za piękne poetyckie świadectwo!
Niech Bóg Cię prowadzi 🙂