Chciałem się podzielić zdarzeniem, jakie było nam dane przeżyć przed kilkoma laty. Otóż nasz dorosły już syn, przez długi czas pracował za granicą w gospodarstwie ogrodniczym, a tam jak wiadomo, liczy się tylko praca, często brakuje czasu nawet na jedzenie.
Po 8 latach pobytu na obczyźnie wrócił do kraju, czuł się nie za bardzo dobrze i zaczął sobie robić badania, których wyniki wyszły bardzo złe i wkrótce okazało się, że jest chory na białaczkę. To spadło na nas jak grom z jasnego nieba – niedługo po diagnozie podjął leczenie w szpitalu, w którym przyjął jedną chemię a my z żoną d razu przypuściliśmy „atak”: do nieba i powierzyliśmy chorobę syna Panu Jezusowi i Matce Bożej Pompejańskiej, nieustannie modląc się na różańcu, zamówiliśmy Msze Święte o jego uzdrowienie i zaczęliśmy odmawiać nowennę pompejańską w jego intencji, też codziennie uczestniczyliśmy we Mszy Świętej i modliliśmy się nieustannie do Pana Boga o jego uzdrowienie, rozesłaliśmy listy do Sióstr Zakonnych prosząc o modlitwę w intencji syna, codziennie błagaliśmy Matkę Bożą Pompejańską aby mocą Swoją go uzdrowiła a z biegiem czasu czuł się coraz lepiej i wyniki badań się poprawiły, a badanie szpiku nie wykazało już komórek rakowych.
Od tamtego czasu minęło już 4 lata. Syn pracuje teraz w Polsce, jest jeszcze pod opieką lekarską, czuje się dobrze i badania, które robi często wychodzą w normie. Dziękujemy Matce Bożej za jego uzdrowienie i powierzamy go opiece Bożej i wierzymy mocno, że w ranach Pana Jezusa jest jego uzdrowienie i za przyczyną Matki Bożej Pompejańskiej można wszystko uprosić.
Dzielę się tym świadectwem uzdrowienia naszego syna i namawiam wszystkich, którzy mają podobne problemy, o modlitwę nowenną pompejańską do Maryi a Ona wysłucha każdego, kto Ją prosi tylko trzeba mocno wierzyć i nie przestawać ufać do końca, aż nadejdzie dzień radości. Ja ufam bezgranicznie Panu Jezusowi i Maryi i dziękuję z całego serca za uzdrowienie naszego syna. Wdzięczny Panu Bogu ojciec