Na początku roku wyjechałam do sanatorium.Pokoj dzieliłam z Panią Mariolą ze Słupska. Około 4 dnia pobytu Mariola otrzymała telefon -maż miał wypadek jest przewieziony do szpitala. Mariola bardzo się zmartwiła, płakała i chciała zrezygnować z pobytu w sanatorium, aby zaopiekować się mężem.
Nie wiedziałam jak jej pomóc. Zaczełam się modlić różańcem. Podczas modlitwy usłyszałam -daj jej różaniec i tekst modlitwy nowenny pompejańskiej, chcę jej pomóc. Powtórzyłam te słowa Marioli, aby też nie płakała. Koleżanka bez wahania wzięła ode mnie różaniec i tekst nowenny pompejańskiej. Już na początku modlitwy znacznie się uspokoiła, przestała płakać i jej oczy się rozpromieniły.
Od Marioli dowiedziałam się, że mąż złamał nogę w udzie, wcześniej miał operowane dwa biodra.Operacja miała na celu, połączyć biodro z kolanem za pomocą obcej części. Najpierw mąż czekał w szpitalu na sprowadzenie obcej części, później na operację. W ten sposób Mariola dotrwała do końca turnusu w sanatorium i wszystko się udało. Z radością Mariola wracała do domu, gdzie czekał na nią mąż. Dzięki Maryi naszej kochanej mamie i jej pomocy wszystko się ułożyło pozytywnie.