Cierpiałam cztery lata na totalną, całkowitą bezsenność. Odwiedziłam wielu lekarzy i psychiatrów, stosowałam różne leki które na nic się zdały. Moje samopoczucie było coraz gorsze, a że choruję na serce (operacja, ablacja rozrusznik) czułam się tragicznie.
Wszystko zaczęło się w czasie Covidu, po pierwszym szczepieniu. Myślałam, że to ebojawy są wynikiem po szczepieniu, ale okazało się że to mój stan psychiczny, lęk, strach, nerwy doprowadziły do takiego stanu. Leki które miały zły wpływ na serce, leki nasenne które trzeba było zwiększać dawki a snu nie było. Nie mogłam skupić się na niczym ani na modlitwie, prosiłam tylko Boże pomóż.
Wiedziałam że jest nowenna pompejańska, kiedyś ją odmawiałam. Pewnego dnia przyszła mi potrzeba spokoju wewnętrznego, myśl że nic nie jest zależne ode mnie, myśl o nowennie pompejańskiej, powierzenia wszystkiego Bogu przez Maryję.
Wyrzuciłam wszystkie leki i zaczęłam nocami odmawiać nowennę pompejańską tak długo aż poczuję potrzebę snu. Już w pierwszej części nowenny błagalnej zaczęłam odczuwać chęć snu i powoli każdego dnia było coraz lepiej i lepiej. Dzisiaj jestem zdrowa, półtora roku bez leków. Cieszę się i bardzo dziękuję Maryi za tą łaskę i wiele innych mi danych. Od tego czasu codziennie odmawiam nowennę pompejańską. Przed snem muszę mieć w ręce różaniec jestem przytulona do Matki.