O samej nowennie pompejańskiej dowiedziałem się chyba sam wiele lat temu, ale trzymałem się do niej na dystans możliwe dlatego, że jest wymagająca. Do odmówienia jej zainspirowała mnie koleżanka w rozmowie i chęć tego by wejść w związek z kobietą na której mi wówczas bardzo zależało.
Zacząłem nowennę pompejańską, skończyłem, związku nie stworzyłem. Czy coś poszło nie tak? Czy to „dobro” o jakie się starałem wówczas było niewłaściwe? Po ludzku nie udało się osiągnąć celu. Czy to było bezowocne kilkadziesiąt dni w towarzystwie różańca? Tak nie uważam. To co otrzymałem w zamian było lepsze i większe niż to „dobro” o które zabiegałem mimo, że odmawianie nowenny pompejańskiej było dla mnie wyzwaniem.
Myślę, że m.in. nowennie pompejańskiej zawdzięczam swoje dalsze nawrócenia, pokonanie nałogów, prostowanie życia, powrót do Kościoła. Jestem w trakcie odmawiania kolejnej nowenny pompejańskiej obecnie. Tyle, że bogatszy o tę naukę, że jest to czas spotkania z Bogiem, a nie koncert życzeń. Zaczęcam tych, którzy już odmawiają do wytrwałości, a tych co jeszcze nie znają mocy modlitwy przez nowennę pompejańską do zaufania Chrystusowi. On to wszystko poprowadzi. Najlepiej.