Pierwszą nowennę pompejańską odmówiłam pięć lat temu. Zdiagnozowano u mnie raka piersi. Nie pamiętam, kiedy usłyszałam pierwszy raz o nowennie pompejańskiej, ale pamiętałam, że to modlitwa nie do odparcia.
Okazało się nawet, że miałam książeczkę do jej odmawiania. Nowennę pompejańską zaczęłam odmawiać jeszcze przed diagnozą, bo wiedziałam że coś jest nie tak. Później były badania i operacja. Usunięto mi jedną pierś. Ale dzięki Matce Bożej przeszłam przez wszystko z wielkim spokojem (ja, która jestem panikarą) i bez strachu. Po operacji okazało się, że nie będzie potrzebna chemioterapia, ani radioterapia. Dostałam odpowiednie leki. Wiem, że to wszystko dzięki Najświętszej Panience i Panu Jezusowi.
Nowennę pompejańską odmawiałam jeszcze kilkukrotnie. Nie zawsze otrzymujemy dokładnie to, o co prosimy, ale na pewno to, co jest dla nas najlepsze.
Teraz znów odmawiałam nowennę pompejańską prosząc o łaskę zdrowia dla mnie, bo niestety okazało się, że mam przerzut do węzła chłonnego. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i leczenie przyniesie skutek.
Nowenna pompejańska daje ogromny spokój, poczucie, że nie jesteśmy sami, że jest ktoś kto się nami opiekuje. Za wszystko dziękuję Ci Matko Boża i Tobie Panie Jezu.