Nowennę Pompejańską odmawiałam w intencji światła Ducha Świętego, mądrości i rozeznania woli Bożej w sprawie mojego małżeństwa. W tamtym czasie moje życie było bardzo trudne. Mój mąż od lat nadużywa alkoholu.
W naszej rodzinie została wszczęta procedura Niebieskiej Karty, a ja rozpoczęłam terapię, aby odzyskać siebie po latach życia w lęku, przemocy i ciągłym poczuciu zagrożenia. Odmawianie nowenny pompejańskiej nie był dla mnie czasem spokoju. Wręcz przeciwnie. Czułam się, jakbym była na wzburzonym oceanie.
Emocje, które przez lata tłumiłam, nagle wypłynęły z ogromną siłą. Pojawił się ból, żal, smutek i ogromne poczucie winy, że tak długo pozwalałam krzywdzić siebie i moją córkę. Miałam wrażenie, jakbym każdego dnia prowadziła walkę o własne życie. Czasami czułam, jakby była to walka z samym złem, które próbowało odebrać mi nadzieję i odwagę. Pod koniec nowenny pompejańskiej otrzymałam łaskę odwagi. Złożyłam zeznania na policji dotyczące gróźb pozbawienia mnie życia. Był to dla mnie niezwykle trudny krok, ale wiedziałam, że nie mogę już dłużej żyć w strachu.
Rozmawiałam również z prawnikiem prawa kanonicznego. Po wysłuchaniu mojej historii powiedział, że istnieją podstawy do rozpoczęcia procesu o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Ta rozmowa pomogła mi zrozumieć, że szukanie prawdy i życia wolnego od przemocy nie jest sprzeczne z wolą Bożą.
W czasie nowenny pompejańskiej podjęłam także decyzję o pielgrzymce do Medziugorie i krajów bałkańskich. Podczas tej podróży przeżyłam coś, co na zawsze pozostanie w moim sercu. Nad Zatoką Kotorską odnalazłam ukojenie. Odwiedziłam sanktuarium Matki Bożej na Skale (Gospa od Škrpjela), położone na sztucznej wyspie Matki Boskiej na Skale – głównej atrakcji Perastu w Czarnogórze Przed tym ołtarzem nie umiałam się modlić. Po prostu stałam i patrzyłam. Nie wypowiadałam żadnych stów ani próśb. Byłam zapatrzona w wizerunek Matki Bożej i czułam pokój, którego od bardzo dawna nie doświadczałam. Trudno opisać to, co działo się w moim sercu. Nie ustyszałam żadnych stów, ale miałam głębokie przekonanie, że Maryja jest przy mnie, otacza mnie swoją opieką i prowadzi mnie do swojego Syna. W tej ciszy odnalazłam ukojenie.
Dzisiaj moje problemy jeszcze się nie skończyły. Nadal jestem w terapii krok po kroku podejmuję decyzje, aby odejść od męża i zakończyć życie w lęku oraz przemocy. Widzę jednak, że Bóg odpowiedział na moją modlitwę. Nie sprawił, że wszystko nagle się zmieniło, ale dał mi dokładnie to, o co prosiłam – światło Ducha Świętego, mądrość, rozeznanie i odwagę do podejmowania kolejnych kroków. Patrząc z perspektywy czasu, widzę, że nowenna pompejańska nie zmieniła tylko mojej sytuacji – przede wszystkim zaczęła zmieniać moje serce. Z kobiety żyjącej w strachu powoli staję się kobietą, która uczy się żyć w prawdzie, odzyskuje swoją godność i wierzy, że Bóg nie chce dla swoich dzieci życia w przemocy, lecz życia w miłości i wolności.
Za wszystkie otrzymane łaski z całego serca dziękuję Matce Bożej Pompejańskiej, która nieustannie prowadzi mnie do Jezusa. Dziękuję Duchowi Świętemu za światło, którego tak bardzo potrzebowałam, i za odwagę, by każdego dnia wybierać prawdę.”Poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli.” (J 8,32) Maryjo, dziękuję Ci za Twoją cichą obecność, za pokój, który odnalazłam przed Twoim obliczem, i za to, że uczysz mnie ufać Bogu nawet wtedy, gdy droga jest trudna. Wierzę, że Ten, który rozpoczął we mnie dobre dzieło, doprowadzi je do końca.