Od dłuższego czasu zbieram się do napisania świadectwa. Nowenny pompejańskie odmawiam od około 3 lat z krótkimi przerwami, czasami 2 naraz. W zeszłym roku moja siostra przed Świętami Bożego Narodzenia złamała rękę w nadgarstku, a kilka dni później nogę.
Złamanie nogi było bardzo poważne złamały się 3 kości z przemieszczeniem. Trzeba było zrobić pilnie operację, ale po świętach były duże opóźnienia, w dodatku noga była opuchnięta co uniemożliwiało operację, a liczył się czas. W dodatku przy tak poważnym złamaniu nie wiadomo było czy siostra odzyska pełną sprawność. Jej stan psychiczny też był kiepski, bo małe dzieci, tyle rzeczy do zrobienia, a ona nawet za bardzo nie mogła się ruszać bo przez złamaną rękę nie mogła chodzi o kulach.
Siostra mieszka za granicą więc ja mogłam pomóc jej jedynie przez odmawianie nowenny pompejańskiej w intencji odzyskania przez nią pełnej sprawności fizycznej i poprawy stanu psychicznego. Sytuacja szybko zaczęłam się poprawiać – nasi rodzice pojechali, żeby jej pomóc, opuchlizna zeszła i w odpowiednim czasie pojawiła się możliwość operacji. Dopiero po zakończonej operacji dowiedzieliśmy się jak bardzo była ona poważna.
W okresie rekonwalescencji siostra miała czas na szkolenia online potrzebne do pracy, od dłuższego czasu myślała, żeby założyć bloga o zdrowiu, więc i tutaj spróbowała swoich sił, żeby nie obciążać nogi sama zaczęła się zdrowo odżywiać i udało jej się zrzucić kilka kilogramów. W czasie gdy mogła zacząć już ćwiczyć, to szybko odzyskała pełną sprawność. Noga czasami jej puchnie, szczególnie jak długo siedzi, ale to minie. Za kilka miesięcy ma mieć ponowną operację by wyjąć śruby z jej nogi.
Kolejną nowennę pompejańską odmawiałam w intencji zmarłych. Nie wiem czy moja modlitwa pomogła, ale wiem, że zawsze jak odmawiam nowennę pompejańską czuję, że jestem pod specjalną opieką Matki Przenajświętszej. Pomimo różnych trudności, które nas spotykają mamy z mężem siłę, by sprostać przeciwnościom, by się wspierać, okazywać sobie miłość i zauważać nasze codzienne radości. Poza tym dzieją się cuda u nas i naszych bliskich. Dobre wyniki w nauce dzieci, sympatia ich rówieśników, to że wartościowo potrafią spędzać czas, że nie zrażają się jak coś im nie wyjdzie, czy ktoś sprawi przykrość.
Po drodze odmawiałam jeszcze kilka nowenn pompejańskich, na których efekty w dalszym ciągu czekam. Parę dni temu skończyłam odmawiać nowennę i marzyłam o tym, żeby odpocząć, bo to jednak jest wyzwanie – 3 różańce dziennie. Trzeba wygospodarować czas, zwalczyć pokusy, które nas odciągają od modlitwy, walczyć o skupienie uwagi…. Jednak po 2 dniach już mi brakowało nowenny pompejańskiej, czasu spędzonego z Maryją i szukałam kolejnej intencji.
Wiadomo intencji zawsze jest sporo, a trzeba wybrać jedną, do żadnej jednak nie byłam do końca przekonana. Poszłam się pomodlić przed Najświętszym Sakramentem w zupełnie innej sprawie, ale w trakcie adoracji usłyszałam cichy głosik, żeby pomodlić się za dwójkę dzieci (koleżankę i kolegę z klasy mojej córki), którzy są w rodzinie zastępczej i za ich opiekunów (którzy dają tym dzieciom dużo serca). Ostatnio było zakończenie roku szkolnego – ósmej klasy, obecni byli wszyscy rodzice, żeby zobaczyć poloneza i podziwiać swoje dzieci, a do nich nikt nie przyszedł. Nikt się chyba też za nich nie modli, dlatego ja postanowiłam to zrobić. Ta intencja dała mi dużo radości i energii.