Z radością serca składam świadectwo uratowania małżeństwa mojego brata oraz ocalenia życia jego samego. Pragnę, aby obudziło ono nadzieję i wiarę w sercach osób szukających u Boga pomocy, jak kiedyś świadectwa innych wlewały wiarę w moje serce.
Mój brat wpadł w depresję, w nałóg alkoholizmu, nikotyny, stracił wszystko- żonę, dzieci, a nam serca pękały z bólu. Utracił wiarę, nie chciał żyć. Tylko milczał, a po twarzy płynęły mu łzy. Modliliśmy się wszyscy tak żarliwie.
Zamówiliśmy msze do Dworu Niebieskiego, codzienny różaniec, litania do Ducha św wraz z obietnicami, 30dniowe nabozenstwo do sw. Józefa, droga krzyzowa, koronka. Wysyłałam intencje po klasztorach, do Czestochowy, zawierzalam w pierwsze soboty rodzinę i małżeństwo Maryji.
Odmawiałam Nowennę Pompejańską w wersji klasycznej. I stał się cud: żona i dzieci wróciły, mój brat przestał zupełnie pić. Zawsze Bóg jest, zawsze ma SWÓJ DOBRY PLAN, zawsze pomoże. Nie ma nigdy sytuacji bez wyjścia, zawsze Bóg jest większy od naszych kłopotów. Czy Ten, który stworzył ucho nie słyszy? Czy Ten, który stworzył oko nie widzi? Dziękuję Ci Maryjo.