Nowennę odmawiam już od ok. 2 lat prawie bez przerwy. Nie jest mi o tym łatwo pisać bo nie wszystko wygląda tak jakbym chciała. Nie poddaję się bo wiem, że w sumie to 'nic nie wiem’. Tylko Bóg wie co jest nam naprawdę potrzebne. Od kiedy wróciłam do Boga przeżywam wzloty i upadki. Najważniejsze jest jednak to, że czasem rozpaczam ale wiem, że tak ma być. Czekam i ufam.
Jako przykład nieoczywistego błogosławieństwa chciałam podać jedną z odmawianych przeze mnie nowenn w intencji uwolnienia mnie od osób mi nieprzychylnych. Pracowałam z dwiema kobietami, które szczerze mnie nie znosiły. Napędzały się w tej nienawiści nawzajem. Zarzucały mi rzeczy, którym nie byłam winna, a nawet twierdziły, że lepiej znają moje intencje niż ja. Nie było tam pola do porozumienia również dlatego, że nie rozmawiały ze mną kiedy z jakiegoś powodu poczuły się przeze mnie gorzej. A czasem to były absurdalne powody nawet nie związane z moją osobą. To było coś nie do opisania. Okropnie mnie to męczyło. Byłam nerwowa, płaczliwa, bardzo wymagająca wobec siebie, męża i synka – przez co psułam mój największy skarb czyli rodzinę.
Moja modlitwa została wysłuchana bardzo zaskakująco dla mnie – nie przedłużono mi umowy o pracę. A ja byłam przekonana, że dostanę awans! Myślałam tak dlatego, że byłam najlepsza, najbardziej zaangażowana i bardzo pracowita. Współpracownicy byli bardzo zaskoczeni, że to właśnie ja straciłam pracę.
Od miesiąca pracuję dorywczo ale moje życie zaczęło wracać na właściwe tory. Prawie nie kłócę się z mężem:) Poza tym kiedy widzę jak mój synek szaleje ze szczęścia, że odzyskał mamę to szczerze się wzruszam. Kilkanaście razy dziennie przytula mnie, całuje i powtarza, że mnie kocha. Niesamowite jak byłam ślepa. Nie zostawiłabym tej pracy. Na początku byłam załamana i skołowana. Ale to co mnie teraz spotyka, jak otwieram się na ludzi, jest niesamowite. A wcześniej przez to co się działo w naszym gabinecie, unikałam ludzi bo myślałam, że coś jest ze mną nie tak, i że na pewno mnie nie polubią. Bo mnie się nie da lubić. Bałam się odrzucenia, nie zniosłabym już więcej. Teraz widzę wszystko inaczej. Leczę rany i pełna wiary mam nadzieję na wysłuchanie moich pozostałych intencji.
Piękne świadectwo.