Z całego serca dziękuję Matce Bożej za łaskę uzdrowienia mojego taty z nowotworu złośliwego płuc i oskrzeli. To było dziewięć miesięcy strachu, łez i nadziei.
Tata przeszedł operację usunięcia płuca, później pojawiły się przerzuty pod aortę i nad aortę i jego stan był zły, doszła anemia, ale wierzyłam, że Matka Boża pomoże. Lekarze dawali 30% szansy na wyleczenie i wspominali o hospicjum! Od razu jak się dowiedzieliśmy tata został namaszczony oraz odmawiałam nowennę pompejańską. Nie było łatwo, ale nie przestałam ufać. Modliłam się i błogosławiłam każdą chemię, każde leczenie i wszystko, co podawano tacie. Herbaty, zastrzyki itd.
Dziś odebraliśmy wyniki tomografii komputerowej i z ogromną wdzięcznością mogę powiedzieć: nie ma przerzutów i nacieków.
Wierzę, że modlitwa ma wielką moc, a Matka Boża nie opuszcza tych, którzy z ufnością powierzają Jej swoje troski. Niech ta historia będzie świadectwem nadziei dla wszystkich, którzy przechodzą przez trudne chwile. Nigdy nie traćcie wiary – nawet wtedy, gdy wydaje się, że wszystko jest przeciwko nam.
Panu Jezuskowi i Matce Bożej niech będą dzięki. We wrześniu daje na mszę dziękczynną w podziękowaniu za uzdrowienie taty .