Moja wnuczka rozpoczęła naukę w liceum. Nie lubi szkoły, nie lubi się uczyć i ten przeskok do szkoły średniej, z takim jej nastawieniem , okazał się zgubny w skutkach. Musiała wcześnie wstawać, wracała zmęczona, dużo spała i starym zwyczajem, uczyła się w myśl zasady: jakoś to będzie.
Patrzyłam na to z troską i postanowiłam powierzyć to zmartwienie naszej ukochanej Mateńce . Zaczęłam odmawiać nowennę pompejańską. Mimo, że efektów nie było (pierwszy semestr zaliczyła z jedynką z matematyki) ja cierpliwie przesuwałam w rękach paciorki różańca, chociaż było często trudno znaleźć czas, zdarzało się że późno w nocy kończyłam prawie przysypiając…
Skończyłam odmawiać nowennę pompejańską i..,kończył się rok szkolny. Moja wnusia była zagrożona z dwóch przedmiotów… Raptem zaczęło jej zależeć, stwierdziła, że szkoda powtarzać cały rok. Bardzo się zaangażowała, uczyła się, poprawiała materiał do skutku (matematyka to nie jej bajka a nauczycielka była wymagająca i nie odpuszczała) Dosłownie do ostatniej chwili walczyła i… udało się. Stwierdziła, że w przyszłym roku postara się bardziej przyłożyć do nauki, żeby nie przeżywać drugi raz tego, czego doświadczyła.
Wiem, że to dzięki wstawiennictwu Maryi wnuczka znalazła w sobie siły i zdała a dla mnie to był prawdziwy cud. Nowenna pompejańska, to modlitwa nie do odparcia. Maryja zawsze wysłuchuje ,wstawia się skutecznie za nami u Pana a On niczego jej nie odmawia. Zachęcam wszystkich, których problemy wydają się beznadziejne, aby złożyli z zaufaniem swe prośby u stóp Matki Bożej Pompejańskiej a wtedy to, co po ludzku jest niemożliwe, stanie się możliwe.