Odmawiałem od lutego do kwietnia 2025. To była moja czwarta nowenna pompejańska w życiu. Wszystkie trzy wcześniejsze składały się z 15 tajemnic na dzień. Jest to o tyle istotne, gdyż ta była pierwszą rozszerzoną – czyli dodatkowo 5 tajemnic światła. Ale do tego jeszcze wrócimy.
Kawał czasu – raptem nieco ponad 10 lat wcześniej wujek popełnił samobójstwo. Kilka miesięcy przed nowenną pompejańską, czyli pod koniec roku 2024 przyśnił się kilka razy. W tych snach był bardzo biedny – albo gdzieś uciekał, albo miał takie dziwne, „żebracze” ubrania. Intencja nowenny była w dużej mierze nakierowana na niego, ale nie tylko – brzmiała po prostu „za dusze czyścowe”, gdyż ja tak naprawdę nie wiem kto ile potrzebuje i czy w ogóle można mu pomóc.
I kiedy już podjąłem decyzję, że zaczynam tę nowennę pompejańską- w trakcie kończenia tajemnic radosnych naszła mnie bardzo głęboka myśl: „Ale to ma być nowenna z tajemnicami światła…”. Załamałem ręce, gdyż to już nie tak skoczyć – kiedy się pracuje na dwa fronty (oprócz pracy etatowej jeszcze dorabiam). O ile zwykła nowenna pompejańska z 15 tajemnicami – owszem – wymaga jakiegoś tam wyrzeczenia, jednak nie wpływa zbytnio na plan dnia – godzina i 15 minut nawet przed samym snem w zupełności wystarcza. Z kolei 20 tajemnic jest już dużo ciężej zrobić tak „na strzała” – bardziej wymaga to rozdzielnia w ciągu dnia, a co za tym idzie – ten dzień musi być pod to jakoś zaplanowany.
No ale w końcu myślę… no dobra… spróbuję… może np. zrobię część błagalną z 20 tajemnicami, a dziękczynną z 15? Zobaczymy… Uff – udało się skończyć całe 54 dni z tajemnicami światła – niemniej to już momentami łatwe nie było…
Około pół roku później ów wujek znów się przyśnił. Miał już ubranie nie jakieś odświętne, ale takie „normalne”. Ukochał mnie i tyle… Więcej się już jak na razie nie śnił.
Inna ciekawa, warta odnotowania rzecz – gdzieś w okolicach połowy nowenny pompejańskiej przyśnił mi się zupełnie inny człowiek – sąsiad, który zmarł w październiku 2024. W tym śnie był niesamowicie towarzyski i życzliwy – zdecydowanie bardziej niż zapamiętałem go za życia. I w owym śnie odbyliśmy taką rozmowę:
– Pomógłbyś mi, żeby się nie liczyło… [Co miałoby się nie liczyć? Prawdopodobnie jakieś zachowania z życia.]
– Ile tego potrzebujesz?
– 3 zdrowaśki [Zmówiłem „gratisowo”, zupełnie poza nowenną.]
Wiadomo, że do tematu snów trzeba podchodzić ostrożnie – bez popadania w jakąś obsesję. Natomiast czy należy je całkowicie lekceważyć? Moim zdaniem nie… przynajmniej w kontekście osób zmarłych, które o coś w tych snach proszą. A idąc dalej – jeżeli miałbym w TEGO TYPU sny wierzyć – to wówczas mielibyśmy dość oczywiste przesłanie: samobójcy niekoniecznie muszą być potępieni – po co osoba potępiona miałaby za cokolwiek dziękować???
Zupełnie poza tematem mogę jeszcze napisać tyle, że nowenna pompejańska niesamowicie zmienia człowieka. Człowiek zupełnie „letni” i obojętny w wierze zaczyna prawdziwie kochać Boga i Królową Różańca św. Pracować nad swoimi słabościami i zmieniać swoje życie na lepsze.