Chcę zacząć od jednego prostego słowa: warto. Kiedy zaczynałam odmawiać nowennę pompejańską doświadczałam kryzysu wiary, głębokiej depresji. O tej cudownej modlitwie słyszałam wielokrotnie, zapragnęłam również tego doświadczenia w swoim życiu.
Moja intencja należała do tych, które są naprawdę jednymi z tych “nie do rozwiązania”. Naprawdę nie miałam juz nadzieji. Jednak postanowiłam, że cokolwiek nie będzie się działo, choćby się “waliło i paliło” to odmówię nowennę pompejańską w całości.
Nowenna pompejańska wymaga od nas poświęcenia czasu, a także odłożenia spraw tego świata na bok w swojej głowie by skupić się tylko na modlitwie w chwili jej odmawiania. Te 54 są wyzwaniem, które warto podjąć. Maryja, Królowa Różańca Świętego, wymaga od nas, ale łaski, których doświadczymy dzięki tej 54-dniowej nowennie są potężne i przechodzą nasze ludzkie oczekiwania. Pięknie jest wypełniać swój dzień modlitwą. Jeśli ktoś podobnie jak ja przechodzi przez depresję, taka modlitwa może stać się powodem, dla którego warto wstawać z łóżka, jest motywacją.
Z tego miejsca przyznaję, że póki co nie otrzymałam łaski, o którą prosiłam, ale przeszłam prawdziwą przemianę duchową. Maryja jest matką, która nas kocha prawdziwie i o tym właśnie mamy szansę się przekonać podczas odmawiania nowenny pompejańskiej. Postaram się nie tracić nadzieji i dalej ofiarowywać swoje serce.