Nowenna pompejańska

Zawierz swój problem Maryi

Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
15 komentarzy
najnowszy
najstarszy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Łukasz
23.11.2018 10:05

Mam nieodparte wrażenie, że to nie jest uzależnienie od rzeczonej Kornelii ale od stanu zakochania. Szybkie przejście z relacji w relacjęteż nie jest dobre. „Miłuj bliźniego swego JAK SIEBIE SAMEGO”. Chyba tu najbardziej potrzebna łaska uzdrowienia dla siebie, ale, żeby nie było tak pesymistycznie. Uwolnienie od tej relacji, która nie była dobra (bo obiektywnie mówiąc nie była) to też wielki dar i łaska i świetna samoocena i diagnoza wobes własnej sprawy. Trzymaj się dobrze i zadbaj o siebie.

Joasia24
07.01.2016 11:15

Chciałam się z Wami czymś podzielić. Dla mnie to jakby nieprawdopodobne, ale właśnie wczoraj późnym wieczorem, już po napisaniu wcześniejszego komentarza, dowiedziałam się bardzo ważnej rzeczy o moim byłym chłopaku. Czegoś, co całkowicie zmieniło moje wyobrażenie o nim i baaardzo poważnie zastanowiłam się czy faktycznie chciałabym być w przyszłości z tym człowiekiem. Prawie dwa lata czekałam na Boży znak w tej sprawie i właśnie wczoraj otworzyły mi się oczy. Módlcie się Kochani i ufajcie, a nigdy się nie zawiedziecie! Pozdrawiam 🙂

Teresa.A
07.01.2016 11:07

Maryja Cie nie opuściła i nie opuści

as....
06.01.2016 23:27

Do Agnieszki.Przykro mi ze jestes zakochana nie szczesliwie niestety ale skoro wiesz ze On do Ciebie nic nie czuje a mimo to nie mozesz sobie poradzic z miloscia do Niego,moze powinnas modlic sie nowenna wlasnie w swojej intencji zeby uwolnic sie od nieszczesliwej milosci,mam nadzieje ze kiedys bedziesz kochana przez mezczuzne swojego zycia 🙂

Tralalala
06.01.2016 23:11

Nie ogarniam…

Agnieszka
06.01.2016 23:00

Dobrze,że to tak się skończyło Albert.Ja zazdroszczę Ci tej wiary choćbym nie wiem jak się starała przegrywam….Pewnie od wielu lat jestem zniewolona bo obiektem moich uczuć jest pewien chłopak,ktorego kocham nad życie.Wszystko bym dla niego zrobiła,żeby Mnie pokochał niestety on nic do Mnie nie czuje.Bardzo boli Mnie samotność,czuję się niekochana odrzucona i gorsza.Czy już nigdy nikogo nie pokocham?nie będę miała w przyszłości męża?Dlaczego tak cierpię z miłości?Niektórym wszystko przychodzi łatwo,nawet nie muszą się starać bo sa kochani.

Joasia24
06.01.2016 23:23
Odpowiada na wpis:  Agnieszka

Agnieszko, cóż powiedzieć…jestem w tej samej sytuacji co Ty. Wiem, że to żadne pocieszenie, ale przynajmniej wiedz, że doskonale rozumiem co przeżywasz. […Czuję się odrzucona, gorsza, nic nie warta…] Skąd ja to znam…Jednak trzeba się modlić mimo wszystko, nawet jak jest ciężko, a może szczególnie wtedy. Chociaż nie widzę namacalnych efektów moich modlitw to wiem, że Bóg nade mną czuwa, na pewno nie byłabym w tym miejscu, w którym jestem teraz gdyby nie Jego opieka. To prawda, że jednym coś przychodzi łatwo, drugim trudno, a komuś innemu wcale nie przyjdzie, taki jest ten świat i każdy o tym wie. Jednak… Czytaj więcej »

mena
07.01.2016 08:24
Odpowiada na wpis:  Joasia24

Witam dziewczyny, kij zawsze ma dwa końce, trzeba spojrzeć jasno i wyraźnie, że czasami Bóg może dotrzeć do naszego serca tylko i wyłącznie przez cierpienie. Choć świadectwo Alberta ukazuje jako uzależnienie, to czy gdy by nie ta sytuacja w życiu, to jakby żył? Mianowicie jak wiele innych albo by był letni w wierze, albo by żył zdala od Boga i nigdy nie chciał Go poznać, bo był by mu nie potrzebny. Ja nawet po swoim życiu wiem , że warto się modlić o to co nam na sercu leży bo wtedy nasza modlitwa jest szczera ,Bóg jest naszym ojcem i… Czytaj więcej »

E,
07.01.2016 14:11
Odpowiada na wpis:  Joasia24

Dziewczyny, ja wam radzę na początek modlić się o miłość do Pana Jezusa. Kiedy pokochacie Go i poczujecie Jego miłośc, automatycznie wzrosnie w was poczucie waszej wartości, świadomośc, że jesteście wspaniałe i niepowtarzalne, i że żaden człowiek nie jest wart, aby skamlac o jego uczucia. Absolutnie żaden. Ludzie przychodzą i odchodza, jeśli na nich będziemy budowac swój świat, w chwili gdy odejdą, nasz świat się wali. Ważne zdanie, kóre kiedyś usłyszałam i bardzo wzięłam sobie do serca, jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest na swoim.

Basienia
06.01.2016 21:35

Dziękuję za świadectwo Albercie, jasno pokazuje, że modląc się za Kornelię nie miałeś wolności serca, i na siłę chciałeś być z nią razem, a gdy nie ma wolności, to już często objaw uzależnienia emocjonalnego. Pan Bóg chce mieć wolne dzieci, nie niewolników. Miłości pragnę bardziej niż krwawej ofiary z księgi Oz.

Klaudia Nowicka
06.01.2016 21:12
D.
06.01.2016 21:00

🙂 chwala Panu i Najswietszej Panience

Zadowolona
06.01.2016 20:59

Albert…Twoje świadectwo powinno być „lekturą obowiązkową”.

Ewelina
06.01.2016 20:52

To przykre ale historia bardzo podobna do mojego zwiazku. Wszystkiego dobrego zycze.

Nika
06.01.2016 20:46

Pięknie, że taki wspaniały finał historii. Gratuluję i życzę wiele sczęścia. Bardzo budujące świadectwo i wlewające choć ciut nadziei dla innych.

15
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x