Nowenna pompejańska

Zawierz swój problem Maryi

Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
35 komentarzy
najnowszy
najstarszy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
Aga
10.11.2015 08:47

Nie porownuj slow Ewangelii do swojego zachowania, nie ma w Tobie zadnej szlachetnosci, wrecz przeciwnie jestes zgorzkniala i mysle, ze przeszlas wielkie rozczarowanie w zyciu, stajesz murem ,,za tesciowymi,, czujac sie chyba pokrzywdzona moze ,,przez wlasna synowa,, dlatego tak wszystkie odbierasz….i mysle, ze b. osobiscie, Tak piszesz ,,jakies swoje wynurzenia,, ,,ni z gruchy ni z pietruchy,,I JESTES b. SAMOTNA…….Moze obwiniajac innych popatrzysz w swoje sumienie: jak to mowia WIDZISZ ZBLO W CZYIMS OKU A NIE WIDZISZ BELKI WE WLASNYM SERCU……..

Gabriela
06.11.2015 09:57

(Rz 15,14-21)
Bracia, jestem co do was przekonany, że pełni jesteście szlachetnych uczuć, ubogaceni wszelką wiedzą, zdolni do udzielania sobie wzajemnie upomnień.” Dzisiejsze czytanie.

Z dzisiejszego responsorium krótkiego:
„Chrystus oddał życie, aby rozproszone dzieci Boże zgromadzić w jedno”

Zibby
05.11.2015 19:36

Aleksandro,
Z Pania Gabriela to juz nikt nie wytrzyma, chyba tylko zwierzatka bo….. musza!

Gabriela
05.11.2015 18:54

Aleksandro, są trzy wpisy Kasi, nie dwa, przeczytane przeze mnie z uwagą, które pośrednio lub bezpośrednio są mocne i oceniają także intencje oraz „strategię”. Z teściowymi to jak z apostołami: tam tez jeden na dwunastu to Judasz. Jak we wszystkim. Z rodzicami jest podobna proporcja, tylko oni mają czas, żeby się do nas bardziej przywiązać, a my powód, żeby im więcej wybaczyć. Znałam przynajmniej tyle samo osób skrzywdzonych przez ojca czy matkę, ile przez teściów. Problemem jest to, jak rozegra sprawę syn czy córka owego „złego” – czy sam(a) rozumie, że musi nie tylko fizycznie, ale i mentalnie opuścić „dom… Czytaj więcej »

łukasz84
05.11.2015 21:38
Odpowiada na wpis:  Gabriela

Gabrielo takie słowa dla pani (zachęta do uśmiechu): „Chcesz, żeby od tej pory już nikt nigdy Cię nie krytykował? Chcesz, żeby od tej pory już nikt nigdy Cię nie krytykował? Arystoteles poleca skuteczny sposób: – nic nie rób, – nic nie mów, – bądź nikim. Efekt gwarantowany. Pomyśl też z drugiej strony. Jeśli zaczynają Cię otaczać sami przychylni ludzie, to może już spełniasz te trzy kryteria? … Pamiętaj: miarą Twojego bycia sobą jest liczba i jakość Twoich wrogów. Dlatego na myśl o nich, a zwłaszcza na ich widok zawsze się uśmiechaj. Stanowią przecież niezbity dowód, że zmierzasz we właściwym kierunku.”… Czytaj więcej »

Gabriela
06.11.2015 09:53
Odpowiada na wpis:  łukasz84

Dzięki serdeczne:-). Strasznie mi żal Błaszkiewicza, wiele razy modliłam się o Jego powrót. Jeśli chcesz, to podaj jakiś mail, a wyślę Ci coś, co może Cię zaciekawi. Dobrego dnia!

Aleksandra.
05.11.2015 10:40

GABRIELA, ile Ty masz lat…..Ty wiesz co piszesz, czy nie pamietasz…To Twoje: KASIA PRZYTACZA FAKTY NEGATYWNIE OCENIAJACE ( WIELE Z NICH W KOMENTARZACH POD SWIADECTWEM ) JA DOCZYTALAM SIE AZ…… DWOCH A RACZEJ JEDNEGO …. Raz autorka napisala, ze matka narzeczonego nie chciala, zeby myli malzenswem, a drugi.3.11 14.24. gdzie napisala, ze nie wyniosl z domu, ze daje sie na msze sw…. Widocznie tak bylo…. PRZESTAN GABRIELA KLAMAC I ROBIC ZAMIESZANIE !!! A TY DARECZKU malo znasz zycie, nie ublizajac bo napisales o sobie, ze jestes prosty chlop. Ale niestety sa matki, ktore wychowujac dzieci, chca szczescia, tylko dla siebie,… Czytaj więcej »

Agata
05.11.2015 09:19

Matko Najswietsza z Pompejow przepraszamy Cie za takie wpisy jak Gabrieli,Darka, Zadowolonej….. Autorka wyrazila swoje odczucia, nie majac NIC ZLEGO na mysli, mowiac po jej smierci.. Mysle, ze bylo jej ciezko…Nie wiadomo jak tez traktowala ja matka narzeczonego….Autorka tez jest czyims dzieckiem jak mowisz Gabriela krew z kosci itp, WRECZ TESCIOWA; PRZYSZLA POWINNA DZIEKOWAC BOGU, ZA PRZYSZLA SYNOWA ; ZE WSKAZUJE SYNOWI DROGE DO BOGA, A RODZINA I ONA SAMA JUZ Z GORY POWINNA DZIEKOWAC , ZE POMIMO CIERPIENIA, UPOKORZEN MOZE SAMOTNOSCI W TYM WSZYSTKIM; ZDOBYLA SIE KASIA NA AKT MILOSIERDZIA I DAZYLA; ABY PRZED SMIECIA MATKA NARZECZONEGO POJEDNALA SIE… Czytaj więcej »

Zibby
04.11.2015 16:56

E,
To prawda.
SWIETE SLOWA!!!!
Amen

E.
04.11.2015 14:51

Ja tylko chciałam napisac, że jest taka konferncja chyba Ks. Pawlukiewicza, gdzie było małzeństwo już w takiej samej sytuacji. Matka męża bardzo narzucała się synowi, to znaczy nie mógł on, np. spędzić czasu w rodzina, poniewaz ona niesutannie miała jakiś problem, który mógł rozwiązać tylko jej syn. Ksiądz ten po wysłuchaniu tej historii poradził o modlitwe o smierć tej matki. Uzasadnił to tym, że jesli dojdzie do rozpadu tego małezństwa, to ja matka bedzie ponosic moralną odpowiedzialnośc za jego rozpad, jesli natomiast bedąc już w podeszłym wieku, swoje przezyła i odejdzie do domu Pana, to tak na prawdę nic nie… Czytaj więcej »

Zadowolona
04.11.2015 12:23

Jest taka zasada, aby o zmarłych mówić dobrze albo wcale…Myślę, że warto ją tutaj zastosować…Tym bardziej, że znamy narrację tylko jednej strony.

Darek
04.11.2015 12:57
Odpowiada na wpis:  Zadowolona

Zadowolona – rzadko nasuwa mi się jakaś myśl natychmiast po przeczytaniu wpisu, ale w tym razem było inaczej – bardzo dziękuję – ŚWIĘTE SŁOWA!!!

Darek
04.11.2015 11:17

Kasiu – uprzejmie proszę o wskazanie w którym miejscu swojej wypowiedzi kogokolwiek osądziłem.
Jeśli nie zgadzasz się ze mną to tak napisz, ale na tej stronie nie obrażamy nikogo.

Adela
04.11.2015 08:38

Gabriela, przeczytaj dokladnie tresc swiadectwa…Autorka nikogo nie ocenia, to suche fakty ktore ,,przytacza,,i JEJ WCALE NIE OCENIA…..Za syna to powinna dziekowac Bogu, a matka i ojciec SA TYLKO ,,instrumentami w mprzekazywaniu zycia,, poczytaj ewangelie chyba jej wcale nie znasz….
Nikt nie pisal. ze chcieli zeby zmarla, zeby mieli swiety spokoj….

powinnas wystawic pomnik wszystkim tesciowom, a szczegolnie tym, ktore upokarzaja synowe, ktore rozbijaja malzenswa…ty sprowadzilas ta rozmowe na zly tor….
Jesli Ty jestes tesciowa, to niezle z Ciebie ziolko…wspolczuje synowym..Jestes z tych despotycznych tesciowych..

Gabriela
04.11.2015 12:04
Odpowiada na wpis:  Adela

Adela, przeczytaj nie tylko komentarze ze zrozumieniem, a potem samą siebie. Kasia przytacza fakty negatywnie oceniające (wiele z nich w komentarzach pod świadectwem) i ocenia też np. Darka (zob. pod spodem jego odpowiedź). Bóg przychodzi do nas przez ludzi i dziękujemy im za to, że byli naczyniem Boga. Najstarsza prawda świata, mocno wyeksponowana przez Nowy Testament, w którym nawet Bóg przychodzi w ciele człowieka. W kilku zdaniach oceniłaś moją znajomość Ewangelii i Moją Teściowość (co Ty wiesz o moim wieku czy sytuacji rodzinnej). To tak, jakbym Ci napisała, ze jesteś złym wujkiem. Już tu pisałam komentarz w odpowiedzi komuś, kto… Czytaj więcej »

Zibby
05.11.2015 16:58
Odpowiada na wpis:  Adela

Sadzac po psach i kotach to Gabriela musi byc bardzo samotna!!!!

Gabriela
05.11.2015 18:12
Odpowiada na wpis:  Zibby

Widzę, że uważnie śledzisz moje wpisy. Nie na tyle uważnie, żeby nie zauważyć, że funkcjonuję w wielopokoleniowej rodzinie, w której kilka osób ma po zwierzaku (nie tylko psie i kocie:-))) Formalnie mój od jakiegoś czas nie jest żaden (za dużo podróżuję), choć szkoda, bo niektóre są urocze i wesołe i dobrze się dogadują i nie wbijają w nikogo zębów (dopilnuję, żeby żaden nie nazywał się Zibby). Tobie chodzi chyba o poczucie opuszczenia i osamotnienia na smutno. Takie uczucie miewam w pewnych chwilach po spędzeniu kilku dni na tym forum (co się kończy w tym tygodniu, wraz z większą ilością czasu).… Czytaj więcej »

Gabriela
03.11.2015 16:47

Cała ta dyskusja idzie w dziwnym kierunku: kobieta zmarła, bo zmarła, przyszedł jej czas. Kasiu, przeginasz z ocenianiem zmarłej osoby, Bóg ją osądził, a Ty, jak słusznie zauważył Darek, dziękuj jej za syna. Przez to ściągasz sobie na głowę przykrości, bo ludzie Ci przypisują, ze uważasz, iż zmarła, zebyście wy mieli spokój. Nie przypisuję Ci tego, to przez nałożenie dwóch wątków na siebie.
Tak czy inaczej Twoje negatywne emocje wobec niej powinny Cię samą zaniepokoić: Twój narzeczony to krew z krwi, kość z kości.

Kasia
03.11.2015 14:32

Co masz na mysli???? Ona nigdy nie chciala zebysmy byli malzenstwem….Na szczescie Matka Najswietsza zna nasze serca, nasze uczynki a Ty nie…….

Kasia
03.11.2015 14:27

Dziekuje Ci Teresa….Duzo by pisac, ale doznalam wiele przykrosci…

Teresa.A
03.11.2015 15:22
Odpowiada na wpis:  Kasia

Kasiu każdy z nas doznaje wiele przykrości …trzeba z tym się uporać

Kasia
03.11.2015 14:24

Wyobraz sobie Darek, ze to ja ciagle przypominam mu i mowie o pierwszych piatkach, o mszach sw. charyzmatycznych, o spowiedzi i niestety… nawet najblizsza Rodzina nie troszczyla sie aby jego matka przyjela Namaszczenie Chorych, zrobilam to ja, nie bede wglebiala sie w temat… JESLI NIE WIESZ DOKLADNIE NIE SADZ PROSZE…..Ale moj narzeczony, nawet nie wyniosl z domu tego, ze nalezy dawac na msze sw. za dziadkow, czy najblizszych…Takie bylo wlasnie wychowanie jego matki….I nalezy wybrac, jak powiedzial ks. przy spowiedzi: albo matka, albo ukochana kobieta, nie ma innej drogi… I niestety jesli Rodzice mieszaja miedzy mlodymi, przeciagajac ich na swoja… Czytaj więcej »

Darek
02.11.2015 15:19

Dziękuję za świadectwo. Chociaż jestem trochę zdezorientowany. Uprzejmie proszę przeczytaj swoje świadectwo i zauważ, że piszesz o narzeczonym, którego kochasz czyli kochasz osobę wychowaną przez mamę, dobrego mężczyznę modlącego się o Łaski Boże do Świętych, jeżdżącego na pielgrzymki, dbającego o sakramenty dla bliskich. Na to wszystko jego mama nie miała wpływu? Ja jestem prosty człowiek i nie widzę jak taka matka mogła wychować takiego syna i później nie chcieć jego szczęścia. A jednocześnie sądzisz, że zostałaś wysłuchana w prośbie o „pozostawienie was w spokoju” czyli Matka Boża „przedobrzyła” w wysłuchaniu próśb? Albo czegoś nie wiemy albo jednak zbyt daleko idące… Czytaj więcej »

Teresa.A
02.11.2015 15:00

Kasiu życze Ci wszystkiego najlepszego

Iwona
02.11.2015 00:06

Nie minął jeszcze rok(symboliczny) od odejścia mamy chłopaka,więc ślub byłby nie na miejscu.Dlaczego oceniacie Panie autorkę? Czytajcie ze zrozumieniem (pani zadowolona zazwyczaj odpisuje,że czyta ze zrozumieniem,więc i teraz tak będzie?)”Matko Przenajswietsza, Matko z Pompejow blagam Cie niech ona zostawi nas w spokoju”-w tym zdaniu jest prośba,a nie złożyczenie i każdemu z wielu,zdarza się takie zdania wypowiadać. Kasiu,życzę,abyście Ty iTwój chłopak,pozostawali blisko Boga i budowali życie w oparciu o Niego.

Teresa.A
03.11.2015 16:50
Odpowiada na wpis:  Iwona

Iwonko Twój komentarz przyda sie Kasi …..

Zibby
05.11.2015 17:03
Odpowiada na wpis:  Iwona

Nie dziw sie Iwona ze Pani Zadowolona nie rozumie. Ona swojego meza poznala na…. ulicy.

Zadowolona
05.11.2015 17:43
Odpowiada na wpis:  Zibby

Dziękuję Ci „Ziby” za Twój komentarz i uwielbiam Boga w Tobie i Twoich słowach.

ania
01.11.2015 20:45

Nie obwiniaj sie, taka byla wola Boza, jesli ktos kocha swojego syna tak patologiczna miloscia o jakiej piszesz to nic dobrego z tego nie bedzie. Najwazniejsze wedlug mnie teraz, to podziekowac Bogu ze dal Wam siebie i pielegnowac zwiazek, wziasc slub i przezyc to zycie na ziemi razem, nigdy o Panu nie zapominajac.

Zadowolona
01.11.2015 20:09

hmmm…Matka Twojego narzeczonego nie żyje a Wy nadal małżeństwem nie jesteście…Może to nie w niej była przeszkoda Waszego szczęścia a w Waszym postępowaniu wobec siebie.
Wieczny odpoczynek racz jej dać Panie…

Dymitryja
01.11.2015 16:21

Mnie odrzuca ta historia,nie jestes dobrą osobą…..

Gabriela
01.11.2015 20:18
Odpowiada na wpis:  Dymitryja

Innych odrzuca, kiedy czytają coś podobnego. Taka ocena to czyste szataństwo, Lucyfer podobnie ocenił człowieka jako Boże dzieło: Aż ciarki przechodzą.

Darek
02.11.2015 14:43
Odpowiada na wpis:  Dymitryja

Dymitryja – kimże jesteś, że stałaś się sędzią swego bliźniego? Masz wgląd w serce drugiego człowieka aby wyrokować kto jest dobrym lub złym człowiekiem? „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni”.

Gabriela – mam to samo odczucie.

Alicja
06.11.2015 22:26
Odpowiada na wpis:  Dymitryja

Żadnemu człowiekowi nie wolno oceniać drugiego człowieka. To Pan Bóg jest Sędzią Sprawiedliwym. Panu trzeba to oddać…

barbara
01.11.2015 15:17

Bardzo mi podoba sie twoje swiadectwo ,i rozumie ciebie nie chce nikogo obwiniac ale gdyby nie tesciowa to moje malzenstwo by sie nie rozpadlo przed wielu laty . A dzis tesciowie nie zyja , meza tez pochowalam chociaz bylismy ponad dwadziescia lat po rozwodzie . Bol jest czasami do dzisiaj ale juz wybaczylam wszystkim co mnie skrzywdzili , mysle taka byla Wola Boza . Dzisiaj jestem sama chociaz jest smutno czasami ,ale mysle mam z czego sie cieszyc mam wnuki i wspaniale synowe . Zycze wam opieki Mati Bozej i Jezusa .Pozdrawiam

35
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x