Kiedy zacząć nowennę pompejańską?
Jeśli zaczniesz dzisiaj 21-05-2026 nowennę pompejańską, to część dziękczynna zacznie się od 17-06-2026 a ostatni dzień nowenny przypadnie na 13-07-2026. Zobacz, jak odmawia się nowennę pompejańską. Albo spróbuj z naszą apką.
Najczęściej komentowane
Wolny z Maryją: Maryja otworzyła mi oczy na…
Przez lata żyłem w relacji, w której wszystko musiało kręcić się wokół jednej ...
Jan: Wiem, co przeżyłem
Wybaczcie, nie będę wchodził w szczegóły i opisywał mojej historii. Wystarczy, jeśli ...
Papież Leon XIV w Pompejach – uroczystości…
8 maja 2026 r. sanktuarium w Pompejach przyjmie papieża Leona XIV. To ...
Grzegorz: Matka zawsze nas wysłuchuje
O nowennie pompejańskiej dowiedziałem się kilka lat temu z internetu gdy poszukiwałem ...
Monika: Od niej wszystko się zaczęło
Świadectwo nie dotyczy tylko nowenny pompejańskiej, bo praca nad ratowaniem mojego małżeństwa ...
Ostatnie komentarze
Najwyżej oceniane
Autorka: Poprawa sytuacji w pracy
/ 2 głosów
Anna: Wysłuchana modlitwa o pracę
/ 5 głosów
Ewa: Remisja choroby
/ 3 głosów
Agata: Trudna droga do macierzyństwa
/ 2 głosów
Sylwia: Nowenna pompejańska o spokój
/ 3 głosów
Świadectwa na temat:
alkoholizm choroba ciąża depresja dziecko egzamin Maryja miłość modlitwa nadzieja nawrócenie nieczystość nowotwór operacja opieka Maryi otrzymane łaski pojednanie praca problemy problemy finansowe przemiana duchowa przemiana wewnętrzna rodzina rozstanie spokój duchowy spowiedź studia szkoła uwolnienie uzdrowienie wiara wysłuchane prośby zdrowie związek łaski
Nie możemy postawić żadnej diagnozy jednoznacznej. Bo nie mamy takiej wiedzy, jaką ma Bóg, tylko co z tego, jak nie chce jej udzielić…
I co? Jest droga wyjścia z tego? Ja jej nie widzę, a skąd mam mieć pewność, że Bóg chce mnie uwolnić poprzez egzorcyzm akurat? Może wcale nie taka jest wola Jego? Hm, nie mówię tego po to, żeby z tego rezygnować. Ty wiesz, my sobie nie uświadamiamy nawet, jakie siły ciążą nade mną – czy to jest zniewolenie przez co? Przez jakiś grzech? Czy ataki złego? Czy konsekwencje się za mną ciągną? Pytam Boga, ale On nie odpowiada i nie doprowadził do ostatecznego rozwiązania jakoś widzisz przez te dwa lata. I co o tym sądzić?
Taki ktoś się miota, cierpi, walczy, to nie ja walczę sama ze sobą, tylko we mnie jest walka. To nie ja nawet sobą kieruje może do końca w pełni świadomie. Miotam się miedzy ufnością, a nieufnością, wiara i niewiarą. Wiesz, że na mszach o uzdrowienie i uwolnienie wylewam morze łez, nie wiem skąd? Dziw, że mam jeszcze oczy. Ale to nie pomaga, bo ataki wracają. w domu, w kościele na kazaniu, darcie tych książeczek. To coś uderza stale w moje emocje. To nie jest choroba psychiczna. Myślisz, że ja Boga nie proszę o wskazówkę? Ale nie wiem, co nią jest.… Czytaj więcej »
Aneto, poczytaj sobie świadectwa tych ludzi, którzy są zniewoleni na stronie tego księdza chociażby. I jak zostali uwolnieni. Ale zobacz, co się z nimi działo, jak się zachowywali, co mówili i myśleli w tym stanie. Ta dla siebie. Zrozumiesz może lepiej moje zachowanie. Nie musisz czytać, ale spróbuj. Tylko taka sugestia. Tyle z tego wyniosłam, że sobie uświadomiłam bardziej, ze tej pomocy potrzebuję.
Jak to nie wiesz, czy ja chcę, przecież jakbym nie chciała, to chyba bym nie napisała do tego księdza. Właśnie chcę, próbowałam, i jakby się udało, to bym tam pojechała…raz kozie śmierć by była. Dobra, nieważne, skończmy już ten temat. Ja się nie obrażam na Ciebie i nie mam żadnych zarzutów. Do nikogo zresztą. Pomódl się za mnie, jeśli chcesz i możesz o jakieś światło i rozeznanie, co dalej. Ja też to zrobię, chociaż jestem załamana i mam tego dość wszystkiego.
Dla Ciebie Psalm 146 Szczęśliwy, kto ufa Bogu
Nie to że nie chcę, tylko nie jestem w stanie psychicznie, bo się boję, że może to też jest właśnie symptom zniewolenia, czytałam, ze ludzie zniewoleni mają problem, żeby z tym coś zrobić nawet. Zły może bazować na zranieniach, ale świadomość tego wcale nie ułatwia zmian.Tak, no możesz to tak odbierać, ze jestem przewrażliwiona. Nie musisz, to prawda. Tylko właśnie widzisz, poszłabym, ale boję, ze źle trafię znowu:(((.
Ale jaką broń wytaczam, ze piszę, jak ja to odbieram. Każdy ma prawo sądzić po swojemu na podstawie własnych doświadczeń. Ja nie mówię, że wszyscy są źli. I tak dalej. Tylko czego ja bym potrzebowała. Nie piszę nigdzie, że ta posługa nie ma sensu. Ja być może tak piszę, bo jestem głęboko zniewolona i to nie jest moja wina, Aneto. Pomyśl może w ten sposób, zanim osądzisz moje komentarze. Nie takie działa tu już padały. Lepiej się za mnie pomódl o jakieś światło i rozeznanie, co ja powinnam dalej z tym zrobić, bo kto powiedział, że akurat przez egzorcyzm mam… Czytaj więcej »
Odnośnie wytoczenia broni, chodziło mi, że już nie ufasz Panu Bogu.
Czy ja Cię osądziłam!? Eliszka, proszę Cię, nie zachowuj się jak małe dziecko. Jesteś przewrażliwiona i masz prawo. Kto kogo ocenił? Zostawiam bez komentarza i do pomyślenia.
Czy się za Ciebie modlę – tak, jak najbardziej. Problem w tym, że ja nie wiem, czy Ty sama sobie chcesz pomóc, bo masz możliwość pójść do księdza w W-wie, ale nie chcesz z tego korzystać. Nie rozumiem tego i nie muszę. Pomyśl tylko, czy warto się tak męczyć? Może lepiej się przełamać?
Tak, Aneto, jak jest dobrze, to jest dobrze. Ze wszystkim tak jest. Ja już Bogu nie ufam, że mi kiedykolwiek pomoże, bo jakoś nie pomaga, kiedy Go proszę. Wiesz, tylko idę tam, gdzie mnie właśnie spotyka zawód i rozczarowanie. to nie mógł mi postawić kogoś innego na drodze? Prosiłam o to, ale nawet tego nie raczy wysłuchać. Zawodzę się za każdym razem, kiedy próbuje zrobić cokolwiek w swe sprawie. Nic nie robić – źle, zrobisz coś – też ni go w d… ni go w oko. A, tam, idę już, mam dość – pomocnicy od siedmiu boleści.
@Eliszka, ja mam inne podejście. Dlatego, że wyszłam „chora” z konfesjonału mam zwątpić w tę posługę? Mam przestać ufać? Mam więcej nie pójść do spowiedzi? Na wszystko odpowiadam: nie. Pójdę, ale do innego spowiednika. Za tego się pomodliłam. I ufam, wierzę, że następnym razem trafię na takiego, który mi pomoże, poprowadzi.
Zastanów się nad własnymi słowami, ponieważ wytaczasz ciężką broń, Eliszka.
Spowiedź jest piękna. Jak trafi się na dobrego spowiednika, z konfesjonału wychodzi się lekkim i „czystym”.
Dzisiaj niestety pierwszy raz czuję się po spowiedzi gorzej, aniżeli przed nią. Zaczynam mieć wątpliwości i rośnie we mnie opór przed kolejną spowiedzią. Oby wszystko wróciło do normy, bo mam kryzys.