Nowenna pompejańska jest w moim życiu już jakiś czas, modliłam się w różnych intencjach, większość została wysłuchana. Kiedy modlę się czuje jakiś taki wewnętrzny spokój, modlitwa ta daje siłę do życia. Dzięki tej modlitwie jestem tu gdzie jestem.
Zawsze marzyłam o trójce dzieci. Mam 10 letnią córcię i 6 letniego synka. Bóg tak chciał że zaszłam w 3 ciążę w wieku 37 lat. Bardzo się cieszyłam że będziemy mieli trzecie dziecko, ale i też bardzo bałam ponieważ pierwsze dwie ciąże rozwiązane zostały cesarskim cięciem. Z racji tego trzecia ciąża również miała tak się zakończyć.
Mój strach rósł razem z dzieckiem, w myślach pojawiło się: pomódl się modlitwą pompejańską, ale jakoś tak sobie mówiłam a jeszcze nie dziś, jeszcze nie teraz, a wezmę się za to za parę dni. I tak odkładałam z dnia na dzień rozpoczęcie modlitwy. Aż pewnego dnia jakiś wewnętrzny głos podpowiedział mi że dziś mam zacząć się modlić. Nie mogłam tego zignorować bo było to tak silne że sięgnęłam po różaniec i rozpoczęłam modlitwę, zaznaczając w aplikacji start nowenny pompejańskiej.
Kiedy szłam na ostatnią wizytę przed rozwiązaniem do lekarza zapytał mnie czy wolę rodzic w lipcu czy sierpniu. Byłam już tak zmęczona ciąża że odpowiedziałam byle szybciej więc lekarz wyznaczył termin stawienia się do szpitala na 31 lipca. Jakież było moje zdziwienie kiedy odkryłam że dokładnie 30 lipca skończę część błagalną a 31 mam zacząć cześć dziękczynną nowenny.
W dniu cesarki rano miałam zaczynać odmawiać różaniec ale wstrzymałam się i stwierdziłam że odmówię prawdziwą cześć dziękczynną jak już będzie po wszystkim. Zabrali mnie na salę i zaczęli operację, córcia urodziła się zdrowa ale zaczęły się jakieś komplikacje u mnie. Macica nie chciała się obkurczyć, wszędzie było pełno krwi, parametry życiowe zaczęły spadać. W myślach powtarzałam tylko matko najświętsza spraw żeby to się dobrze skończyło i żebym mogła być z moją rodziną. Wszystko na szczęście skończyło się szczęśliwie.
Kiedy wywieźli mnie z sali byłam cała roztrzęsiona, cały czas płakałam, uspokoiłam się dopiero wtedy, kiedy przywieźli mi córeczkę. Matka najświętsza pomogła mi, dzięki niej tu jestem i mam cudowna córeczkę. Wieczorem kiedy trochę odpoczęłam wzięłam różaniec do ręki i w pełni mogłam podziękować matce najświętszej zaczynając cześć dziękczynną nowenny. Po powrocie do domu dalej odmawiałam nowennę.
Kolejne moje zdziwienie dotyczyło daty zakończenia nowenny. Skończyłam ją dokładnie 26 sierpnia w dzień uroczystości Matki Bożej Częstochowskiej. Czy to przypadki? Nie sądzę. Odczytuje to jako znak abym zabrała całą rodzinę i pojechała do Częstochowy i tam podziękowała naszej mateńce. Odmawiając Nowennę Pompejańską naprawdę dzieją się cuda.