Pragnę podzielić się świadectwem działania Matki Bożej w moim życiu, aby oddać chwałę Bogu i podziękować za wszystkie łaski, które otrzymałam dzięki modlitwie różańcowej i Nowennie Pompejańskiej. Moje życie nie zawsze było blisko Boga. Popełniałam wiele błędów, korzystałam z usług wróżek i żyłam w związku z osobą po rozwodzie. Był to czas, w którym nie do końca zdawałam sobie sprawę z tego, jak bardzo oddaliłam się od Pana Boga.
Nie widziałam w pełni, jak bardzo potrzebuję nawrócenia i jak wiele rzeczy w moim życiu wymaga zmiany. Kiedy zaczęłam odmawiać Nowennę Pompejańską, o której usłyszałam od kuzynki partnera — że to modlitwa nie do odparcia — stopniowo zaczęło się we mnie coś zmieniać. Dzięki tej modlitwie, którą zaczęłam odmawiać po okropnych wyrzutach sumienia, że żyję w grzechu, podczas posypania głowy popiołem w Środę Popielcową, zaczęłam dostrzegać prawdę o sobie, o swoich grzechach i o stanie mojej duszy. Zobaczyłam, jak bardzo się pogubiłam, jak daleko odeszłam od Boga i jak bardzo Go obrażałam swoim życiem.
To nie było łatwe doświadczenie: dużo łez, dużo poczucia winy, ale dziś wiem, że było mi potrzebne. Zaczęłam rozumieć, że prawdziwa przemiana musi rozpocząć się od serca i uznania własnych błędów, a także przeproszenia innych za traktowanie ich nie do końca tak, jak tego wymaga Jezus. Nie był to spokojny czas. Doświadczałam ogromnego niepokoju, czułam się nękana i zdarzało się, że przez pierwszą część nie mogłam praktycznie spać.
Miałam wrażenie, że przeżywam ciężką walkę duchową i że zło próbuje odebrać mi pokój oraz wytrwałość — faktem jest, że zawsze rezygnowałam, gdy coś mi nie szło, ale tym razem postanowiłam, że wytrwam w modlitwie, choćby nie wiem co. Jednocześnie, mimo tych trudności, czułam opiekę Matki Bożej i aniołów. Spokojne noce wróciły po zanurzeniu się we Krwi Jezusowej. Wiedziałam, że nie chcę się poddać.
Trzymałam się modlitwy i szłam dalej, nawet wtedy, gdy było mi ciężko. A szatan szalał — dużo kłótni, nieporozumień, dziwnych zbiegów okoliczności. Nowennę Pompejańską zakończyłam na kilka dni przed Niedzielą Miłosierdzia Bożego. Był to dla mnie szczególny czas łaski.
Spowiedź generalna i początek nowego życia
Skorzystałam wtedy z sakramentu pokuty i pojednania, przystępując do spowiedzi generalnej. Zabrałam dziecko i zostawiłam związek. To doświadczenie stało się dla mnie początkiem nowego etapu życia. Pragnęłam zostawić za sobą to, co oddalało mnie od Boga, i zacząć żyć inaczej — bliżej Niego, w prawdzie i zgodzie z Jego nauką. Po tym wydarzeniu zaczęły dziać się w moim życiu rzeczy, które odbieram jako wielkie łaski i odpowiedź na modlitwę.
W głębi serca prosiłam o rodzinę dla mojego dziecka — o to, żebyśmy nie żyli w grzechu. Po ok. roku od wyprowadzki okazało się, że są przesłanki, aby mój partner otrzymał stwierdzenie nieważności małżeństwa. Był to też czas, w którym nauczyliśmy się szacunku do siebie i swoich potrzeb. Czując, że wszystko zmierza ku dobremu, zamieszkaliśmy razem.
Łaska drugiego dziecka i sakramentalnego małżeństwa
Moja druga ciąża była dla mnie ogromnym zaskoczeniem, ponieważ z medycznego punktu widzenia zajście w ciążę nie było możliwe. A jednak stało się coś, czego zupełnie się nie spodziewałam. Co więcej, całą ciążę przeszłam bardzo łagodnie.
Odczuwałam to jako szczególną łaskę i opiekę Boga nad nami. W czasie ciąży zwróciłam się do Boga z prostą, płynącą prosto z serca modlitwą: „Panie Boże, skoro już chciałeś, abyśmy mieli drugie dziecko, to proszę, pomóż nam. Zaopiekuj się nami i prowadź nas”. Powierzyłam Mu siebie i maleństwo, prosząc o opiekę.
I tak się stało. Urodziłam zdrowego, ślicznego synka, któremu dałam na imię Dawid — imię, które kojarzy mi się z określeniem „umiłowany przez Boga”. Jego narodziny były dla mnie ogromną radością i wdzięcznością. Patrząc na niego, czuję, że otrzymałam niezwykły dar.
To wydarzenie na zawsze pozostanie w moim sercu jako jedno z najpiękniejszych doświadczeń mojego życia, świadczących o tej opiece Bożej. Kolejną wielką łaską było stwierdzenie nieważności poprzedniego małżeństwa mojego obecnego męża. Dzięki temu mogliśmy zawrzeć sakramentalny związek małżeński w Kościele katolickim. Dzień naszego ślubu był dla mnie niezwykle wzruszający.
W chwili, gdy staliśmy przed ołtarzem i składaliśmy sobie przysięgę małżeńską, czułam głęboko w sercu, że to, o co tak długo się modliłam, zostało wysłuchane. Miałam poczucie, że Bóg doprowadził mnie do miejsca, o które wcześniej tak bardzo Go prosiłam. To było coś więcej niż spełnienie marzenia. Była to dla mnie chwila ogromnej wdzięczności, pokoju i pewności, że warto było zaufać Bogu, nawet wtedy, gdy nie wiedziałam, jak potoczy się moje życie.
Dziś jesteśmy sakramentalnym małżeństwem, mamy dzieci i prowadzimy spokojne życie. Kiedy patrzę wstecz, widzę, jak wiele się zmieniło. Widzę drogę, którą przeszłam — od zagubienia, grzechu i oddalenia od Boga, przez nawrócenie i spowiedź generalną, aż po rodzinę, sakramentalne małżeństwo i pokój serca. Nie twierdzę, że jestem doskonała.
Nadal potrzebuję Bożego miłosierdzia, Jego łaski i prowadzenia. Jednak dziś wiem, jak ważne jest, aby nie usprawiedliwiać grzechu, ale mieć odwagę go porzucić i powrócić do Boga. Jeśli porzucasz grzech w imię Jezusa, jeśli szczerze oddajesz Mu swoje życie i pragniesz iść za Nim, nie bój się, że zostaniesz sam. Jezus nigdy nie wyprze się człowieka, który do Niego przychodzi.
On potrafi wyprowadzić nas z największego zagubienia i poprowadzić drogą, o której nawet nie śniliśmy. Czasem ta droga wymaga trudnych decyzji, pokory i zmierzenia się z prawdą o sobie, ale warto zaufać Bogu, bo Jego miłosierdzie jest większe niż nasze grzechy i słabości. Moje świadectwo jest dowodem na to, że powrót do Boga jest możliwy. Nie warto bać się spowiedzi, nie warto trwać w tym, co nas od Niego oddziela.
Trzeba zrobić pierwszy krok, nawet jeśli jest trudny. Bóg zna nasze serca, widzi nasze zmagania i czeka na nas z otwartymi ramionami. Z całego serca dziękuję Matce Bożej Pompejańskiej za Jej opiekę, za to, że prowadziła mnie do Jezusa, i za wszystkie łaski, które stały się udziałem moim i mojej rodziny. Dziękuję za łaskę nawrócenia, za spowiedź generalną, za moje dzieci, za mojego męża, za sakramentalne małżeństwo i za spokojne życie, którym dziś możemy się cieszyć.
Sen o modlitwie i wstawiennictwie Matki Bożej
W pamięci tkwi mi jeden sen: szłam korytarzem i doszłam do biura, w którym była sekretarka. Zapytała: „Po co Pani przyszła?”, a ja na to, że chcę rozwiązać umowę. Ona wstała, podeszła, wyciągnęła jakąś teczkę i powiedziała, że oni tak tego nie rozwiązują i że muszę iść do szefa. Poszłam więc długim, ciemnym korytarzem. Wysoki, ciemny Pan otworzył mi drzwi do poczekalni i powiedział: „Ania, a co Ty tutaj robisz? Nie spodziewaliśmy się Ciebie”. Na co ja, zaskoczona, odpowiedziałam: „No jak to, przyszłam…”. „Usiądź tutaj i poczekaj” — wskazał mi miejsce. Gdy rozejrzałam się po korytarzu, zobaczyłam, że było tam dużo ludzi, chorych, z gipsem, i wszyscy czekali.
Za drzwiami po prawej stronie słyszałam głos kobiety rozmawiającej z mężczyzną… Dla mnie po przebudzeniu stało się jasne, że moja modlitwa poszła do Boga i Matka Boża przekazuje te nasze prośby Panu. Matko Boża Pompejańska, dziękuję Ci za Twoje wstawiennictwo i opiekę. Dziękuję, że pomogłaś mi odnaleźć drogę do Twojego Syna.
Niech moje świadectwo będzie dla innych znakiem nadziei i przypomnieniem, że nigdy nie jest za późno, aby wrócić do Boga. Chwała Panu za Jego miłosierdzie, za Jego miłość i za wszystkie łaski, których często nawet nie potrafimy dostrzec. Amen.
Pisanie o tym, że zamieszkało się z mężczyzna, który nie był twoim mężem, miało z nim stosunki seksualne, które doprowadziły do poczęcia dziecka i mówienie o tym: „Panie Boże, skoro już chciałeś, abyśmy mieli drugie dziecko, to proszę, pomóż nam.” jest dla mnie po prostu bluźnierstwem. Chwała Bogu, że jest miłosierny.
Dzisiaj staje się wręcz modne i coraz bardziej powszechne staranie się o stwierdzenie nieważności małżeństwa. Dla mnie pani partner ma już żonę i nie jest nią pani. Zło często działa pod pozorem dobra. A PŚ wyraźnie mówi, ” co Bóg złączył człowiek niech nie rozdziela”
Aniu, dziękuję Ci za to piękne świadectwo. Niech Ci Pan Bóg zawsze błogosławi.
Piękne świadectwo! Bóg jest dobry, On jest naszym Tatusiem choć czasem czego czekać długo na rozwiązanie modlitewnej prośby! Matka Boża nieustannie nam pomaga. Życzę obfitości Bożych łask