O Nowennie Pompejańskiej dowiedziałam się podczas pielgrzymki do Medjugorie, później natrafiłam na broszurki w kościele i tak zaczęła się moja droga z Matką Bożą Pompejańską.
Pierwszą nowennę pompejańską odmówiłam w intencji zdrowia dla syna Maćka. Kiedy miał trzy lata, dowiedzieliśmy się, że ma płyn w uszach i musi mieć wykonany zabieg usunięcia płynu i migdałków. Wiedziałam, jaką ważną rolę spełniają migdałki (w jego przypadku były zdrowe), więc za wszelką cenę chciałam uniknąć zabiegu. Stosowaliśmy różne metody, aż w końcu wzięłam do ręki broszurkę, poprosiłam męża o zainstalowanie aplikacji nowenny pompejańskiej na telefonie i zaczęłam się modlić.
Nie było łatwo, moja modlitwa odbiegała od ideału, miewałam chwile słabości i zwątpienia, ale się nie poddałam i wierzę, że Maryja wraz ze swoim Synem nam pomogła. Ostateczne badania wykazały, że syn nie ma płynu i ma zdrowe uszy. Chwała Panu!
Uzdrowienie i dalsza modlitwa
Obecnie, po niedawno zakończonej nowennie pompejańskiej, modlę się kolejną. Chyba tak łatwiej jest się zmobilizować. Trwa się w wirze pięknej modlitwy różańcowej.
Cieszę się, że do odmawiania nowenny pompejańskiej udało mi się namówić męża, który wielokrotnie mówił, że nie da rady odmówić trzech tajemnic w ciągu dnia, a teraz nawet cztery odmawia. Maryjo, Matko nasza, opiekuj się nami i wstawiaj się u swojego Syna.