O nowennie pompejańskiej dowiedziałam się od koleżanki z pracy. Początkowo pomyślałam, że to duże wyzwanie modlitewne. Podziwiałam osoby, które modliły się trzy razy dziennie różańcem.
Przebywając na zwolnieniu lekarskim, sama rozpoczęłam nowennę pompejańską za mojego syna, który od dzieciństwa choruje na ciężką alergię z dusznościami. Po kilku dniach odmawiania modlitwy moja córka nagle trafiła do szpitala z bólami brzucha. Lekarze stwierdzili, że to potworniak – guz jajnika, często złośliwy. Wykonano jej szereg badań. Wszyscy potwierdzali diagnozę. Lekarze chcieli natychmiast operować. Jedyną przeszkodą był zbliżający się okres (menstruacja) u córki. Zawsze przechodziła go z ogromnym bólem, więc nie zgodziłam się na operację. Ustaliłam z lekarzami, że stawimy się do szpitala po dwóch tygodniach.
Zadzwoniłam do mojej koleżanki z pracy i zapytałam, czy można zmienić intencję modlitwy nowenny pompejańskiej w trakcie odmawiania. Doradziła, żebym dokończyła modlitwę za syna. Tak też zrobiłam. Kiedy po dwóch tygodniach pojechaliśmy do szpitala lekarze ponownie wykonali badania przed operacją. Okazało się, że nie było żadnego potworniaka. Mam w domu całą wcześniejszą dokumentację, włącznie ze zdjęciami obrazowymi z usg.
W tym samym dniu wróciliśmy do domu. Syn nie pozbył się alergii, ale córka wyzdrowiała. Tak Najświętsza Panienka nam pomogła. Nowenna pompejańska czyni cuda.