Od lutego odmawiam nowennę pompejańską w intencji nawrócenia córki. W czerwcu kończę drugą. Córka rok temu przyznała się do kryzysu w wierze, a od lutego tego roku zupełnie zrezygnowała z wiary, nie chodzi do spowiedzi ani na Eucharystię.
Oboje z mężem i synem modlimy się o jej powrót do Boga, mąż też odmówił nowennę pompejańską, a dzisiaj zaczyna kolejną. Z punktu widzenia ludzkiego nie widać szans na zmianę. Córka jest spokojna, wesoła, ale na temat wiary rozmowa jest niemożliwa. Każda próba kończyła się kłótnią i agresją z jej strony, jakby nie była sobą, dostaje wtedy furii.
Od 7 miesięcy uczestniczymy też z mężem w nabożeństwach ku czci Św. Rity. Przeżywamy ogromne cierpienie z powodu tej sytuacji, bo zmiany nadal nie widać, jej decyzja jest jak „beton”. Iskrą nadziei jest dla mnie jedynie fakt, że po remoncie pokoju córka nie zdjęła ze ściany obrazka z komunii i krzyża z bierzmowania. Mimo całej sytuacji nadal nie protestuje, gdy codziennie przed snem błogosławię ją znakiem krzyża na czole.
Trwamy w oczekiwaniu na zmianę, choć jest ogromnie ciężko. Gdyby ktoś miał chęć wesprzeć naszą intencję choćby jednym Zdrowaś Maryjo to będę ogromnie wdzięczna. Tutaj jedynie szturm do Boga może pomóc.