Od 25 lat jestem członkiem Różańca Świętego w mojej Parafii. Jestem też żoną i matką dwóch synów. Młodszy syn zachorował na nieuleczalną chorobę, która trwa już 12 lat.
Zaczęłam odmawiać nowennę pompejańską za jego uzdrowienie duszy i ciała (4 nowenny pompejańskie w tej intencji za niego). Choć nie ma uzdrowienia, to czuję, że Matka Boża ogarnia go opieką a mi dodaje siły do dźwigania krzyża choroby.
Odmówiłam też po jednej nowennie pompejańskiej za siebie, męża i starszego syna (razem trzy nowenny pompejańskie). Ponadto za zdrowie rodziców dwie nowenny. Razem odmówiłam 9 nowenn pompejańskich. Maryja troszczyła się o właściwy kierunek zdrowasiek, które umacniały mnie i bliskich i trafiały w serca osób za które się modliłam.
Choć czasami nie widziałam żadnej przemiany, mam w sobie głęboką pewność, że żadna ze zdrowasiek nie została zmarnowana i zaowocuje w momencie właściwym dla tej osoby. To wszystko zależy od Woli Bożej. Myślę, że największy cud, który się dokonuje to to, że przez modlitwę zmienia się moje własne serce. Czyż to nie jest piękne?! Królowo Różańca Świętego, módl się za nami.