Nowenna Pompejańska to przytulenie się do Serca Najczulszej Matki, która czyni cuda. A oto dowód: Było to w czasie ferii zimowych 2023 r. Modliłam się w kościele, gdy weszła rodzina z trzema córkami. Podziwiali kościół z XV wieku. Powiedziałam im trochę historii bo mieszka tu długo. W rozmowie było widać Ich mocną wiarę i to było zachętą, aby przed figurą Maryi powiedzieć, że tu modliłam się nowenną pompejańską w intencji córki.
Córka 10 lat nie mogła doczekać się dziecka, a po tej modlitwie stał się cud i właśnie będzie rodzić. Wtedy Ta pani zapytała: „Czy pani pomodliła by się w mojej intencji abym mogła urodzić dziecko.” Opowiedziała mi bolesną historię, gdy 6 letni synek zmarł na nieuleczalną chorobę. Po śmierci synka była 4 razy w ciąży, które kończyły się poronieniem. Ból ogromny poczułam w sercu, jestem matką i babcią, tak więc ciężko pisać o cierpieniu Tej bolejącej matki. Mówiąc o tym co przeżyła nie padło ani jedno słowo przeciw Bogu, dlaczego tego doświadcza. Znam ludzi, którzy w takim doświadczeniu tracą wiarę i odchodzą od Boga. Obiecałam, że będą odmawiać nowennę pompejańską, aby mogła urodzić dziecko. Wymieniłyśmy się numerami telefonów, aby mieć ze sobą kontakt.
Po pewnym czasie dostałam film z uroczystości poświęceniakapliczki ku czci Maryi z Jej piękną figurą w miejscu gdzie mieszkają. Dla mnie to jest mocne świadectwo Ich życia i wartości, których się nie wstydzą a wręcz przeciwnie dają kierunek drogi i tym, którzy w tym materialistycznym świecie zapomnieli o istnieniu Boga. Modliłam się prawie każdego dnia przed figurą Maryi i tylko Matka Boża wie jakie były moje modlitwy, bo Ona wysłuchała i sprawiła, że odmieniło się życie Tej cierpiącej matki i Jej rodziny. Po kilku miesiącach oznajmiła mi, że jest w ciąży i ma obawy czy wszystko będzie dobrze. Byłam i sercem i modlitwą dlaej z Nimi, aby dziecko szczęślwie mogło przyjść na świat.
Tym razem wszystko dobrze się zakończyło i 16.07.2024 przyszedł na świat Maksymilian. Ma piękne imię i piękny dzień narodzin, bo to dzień Najświętszej Maryi Panny z góry Karmel.
Piszę to świadectwo bo obiecałam Maryi. że gdy wysłuchana będzie modlitwa, to napiszę, aby inni mogli szukać pomocy z różańcem w dłoni.
Dziś mija rok odz urodzin Maksia i trochę czasu upłynęło. Łatwiej mi mówić, a trudniej ująć to w pisaniu. Proszę o wybacznie Mateczko. Czuję się duchową babcią Maksia, który ma swoje miejsce w moim sercu i modlitwie. Jedno nasze przypadkowe spotkanie i tyle radości w jednej i drugiej rodzinie. Ta rodzina głębokiej wiary nauczyła mnie pokonywać moje trudne chwile, które mnie spotykają z większą pokorą i w oddaniu się w modlitwie Jezusowi.
Zakończę to świadectwo moim codziennym westchnieniem: O mój Jezu kocham Cię, o mój Jezu wielbię Cię, o mój Jezu sercem i duszą pragnę Cię. Maryjo Matko moja jestem cała Twoja.