W połowie czerwca u mojej mamy wykryto nietypowy guz w piersi. W oczekiwaniu na dalsze procedury rozpoczęłam nowennę pompejańską. 14 lipca okazało się, że guz jest złośliwy, ale jednocześnie jest mały, wykryty wcześnie i niemrawo się mnoży, co daje szansę na 100% wyleczenie. Wystarczy operacja oszczędzająca. Mama nie musiała przyjmować chemii przed operacją.
W momencie diagnozy, mimo że liczyłam i modliłam się o inny wynik biopsji, poczułam duży spokój i pewność. 22 lipca rozpoczęłam część dziękczynną. Operacja została wyznaczona na 5 sierpnia. Wszystko rozegrało się planowo i bez komplikacji, kilka rzeczy nawet przypadkowo udało się lepiej, np. mama dostała pokój dwuosobowy zamiast trzyosobowego, mogła zostać w szpitalu dłużej odpocząć itp. Po badaniu histopatologicznym okazało się, że węzły chłonne są czyste – rak nie namnożył się na tyle, żeby się do nich przedostać. Podtrzymana została decyzja o braku chemii, przepisano pięć dni naświetlań zamiast pięciu tygodni.
Mama obecnie bierze jedynie tabletki hormonalne, nie ma żadnych powikłań. Będzie musiała chodzić na kontrole, ale właściwie jest już wyleczona. Jestem pewna i tę pewność daje mi wiara, że tak łagodny przebieg choroby jest wynikiem wstawiennictwa Matki Boskiej.