O nowennie pompejańskiej wiedziałem już od paru lat jednak nie miałem tyle zaparcia aby ją zacząć odmawiać, aż jednego razu w kościele na kazaniu była wzmianka właśnie o tej modlitwie.
W głowie zaczęła mnie nurtować od razu myśl, aby zacząć ją odmawiać w intencji mojego problemu. Tak też zaczęła się moja 54 dniowa modlitwa, którą zakończyłem 3 lipca. Chciałbym napisać, że zdarzył się cud, jednak na mój cud muszę jeszcze poczekać. Od 20 lat mam niedosłuch obustronny i szumy uszne, leczenie nie przynosi rezultatów. I taka była moja intencja o uzdrowienie z niedosłuchu. Jednak Bóg woli mnie chyba z moim niedosłuchem, tak myślę.
Modlitwa na pewno wyciszyła mnie wewnętrznie i uspokoiła. To co kiedyś mnie denerwowało, teraz wywołuje uśmiech. W każdym bądź razie uważam, że to były dobre 54 dni, mimo że nie otrzymałem (przynajmniej na razie) tego o co prosiłem, zachęcam wszystkich do modlitwy. Cieszę się wraz z tymi, którzy zostali wysłuchani i złożyli tu swoje świadectwa.