Przed Świętami Bożego Narodzenia ja byłam na końcówce ciąży a mąż niespodziewanie stracił dobrze płatną pracę. Od dawna źle się czuł na tym stanowisku i w wykonywanym zawodzie, ale ze względu na liczne zobowiązania finansowe nie mogliśmy pozwolić sobie na zmianę.
Długo przed utratą pracy oddaliliśmy się od Boga- nie uczęszczaliśmy na msze święte i nie modliliśmy się. Po kilku tygodniach bezowocnych poszukiwań pracy zaczęliśmy oboje odmawiać Nowennę Pompejańską. Wtedy zauważyliśmy, że nasze życie zaczęło się powoli zmieniać, przede wszystkim mimo trudnej sytuacji odczuwaliśmy ogromny spokój.
Urodziłam zdrowe dziecko, otrzymaliśmy też wiele innych łask (nieoczekiwane wsparcie finansowe, pojednanie we wcześniejszych kłótniach w rodzinie) a przede wszystkim wyspowiadaliśmy się i zaczęliśmy regularnie uczęszczać do kościoła (odczuwaliśmy ogromne pragnienie i radość z uczestnictwa we Mszy Świętej mimo, że wcześniej była to dla nas nuda i strata czasu). Finalnie mąż pomógł mi w pierwszych tygodniach przy dziecku a w ostatnim czasie otrzymał także ofertę pracy (dobrze płatna, na wysokim stanowisku, ale jednocześnie wiążąca się z innymi obowiązkami, czyli wszystko to o co prosiliśmy Maryję).