Właśnie ukończyłam swoją drugą w życiu nowennę pompejańska. Poprzedni przyniosła dobre owoce i Matka Boża zadziałała na swój sposób. Tym razem było inaczej, znacznie trudniej.
Nie zliczę, ile razy chciałam przerwać modlitwę różańcową. Z każdej strony piętrzyły się problemy, zmęczenie i nadmiar obowiązków. Zdarzyło się, że odmawiałam trzy różańce przed snem. Czasem chciało mi się płakać z bezsilności, ale gdy tylko pojawiała się w głowie myśl, że to bez sensu, zaraz za nią przychodziła kolejna, która brzmiała,,jestem przy Tobie”. Czułam ta obecność Matki Bożej i ostatnie słowa, jakie wypowiadałam przed snem, to były słowa modlitwy.
To nie jest świadectwo spełnionej intencji, bo to się jeszcze nie stało, ale ufam. To historia wiary, nadzieji i miłości, która dała mi codzienna modlitwa na różańcu. Dlatego, jeśli jesteś w momencie, gdy chcesz zrezygnować, to proszę nie rób tego i zaufaj, że nie jesteś sam/sama. Powodzenia!