Nowenna pompejańska przewijała się w mojej głowie, słyszałam o niej od babci mojego męża. Ona ją odmawiała. Ziarno zostało zasiane. Nie miałam, aż takiej potrzeby do odmawiania jej. Ale życie i nasz Pan ma inny sposób widzenia.
Relacje mojej mamy i mojego męża na tyle się skomplikowały, że nie widząc żadnej nadziei, aby mogło być „normalnie” , zaczęłam odmawiała nowennę pompejańską w ich intencji. Wiara jest czymś bardzo trudnym. Jak zaufać i uwierzyć zanim, to się urzeczywistni. Ale trzeba. Trzeba zaufać i oddać wszystko Panu Bogu i Najświętszej Marii Pannie. Ona ma swoje ulubione miejsce przy Nim. A On jej nie odmawia.
Moje prośby zostały wysłuchane. Choć po ludzku nie mogło, to się wydarzyć. Nie było to realne, ale dla Niego nie ma rzeczy niemożliwych. Relacje mojego męża i mojej mamy może nie są idealne, ale nawet takich nie chcę, są takie jak powinny być. Jest życzliwość, szacunek, zrozumienie, czego wcześniej nie było.
Teraz jestem w trakcie odmawiania kolejnej nowenny pompejańskiej. Czy łatwiej jest uwierzyć po tym, że się uzyskało wcześniej łaski? Nie. Ale trzeba zaufać, bo Pan wie co jest dla nas dobre i kiedy udzielić nam odpowiedniej łaski. Tylko oddajmy mu wszystko. Trudne, ale Zaufaj.