Mój mąż pali w domu, niestety. Bardzo przeszkadza nam ten dym. Po kilku prośbach mąż nie chce zmienić nawyku palenia w domu i nie umie przestać palić. Postanowiłam pomóc mu i nam modląc się o tę łaskę i prosząc Mamę Naszą o pomoc.
Nie udało się. Napełniło mnie to smutkiem i podkopało wiarę w tę modlitwę. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego. Jest to moja czwarta modlitwa pompejańska w życiu. W trzech poprzednich otrzymałam łaski, o które prosiłam
W trakcie jej trwania mniej więcej w połowie poczułam wiarę w to, że jest to możliwe, ale po chwili ta wiara zgasła. Myślę, że to jest główną przyczyną. Od samego początku modlitwy nie wierzyłam w to, że jest to możliwe, żeby mąż przestał palić oprócz tego jednego momentu. Wierzę w moc Naszej Mamy. Wiem, że jest potężna i może wszystko. Ale w tym przypadku to ja nie spełniłam warunku. Na pewno podejmę w przyszłości znowu modlitwę w tej intencji, na razie jednak muszę prosić Boga o łaskę w wiary w tym przypadku.
Ufaj. Może tutaj walka duchowa jest tak duża, że potrzeba więcej niż 1 nowenna? Czasami tak jest.