Piszę ten list z ponurego miesjca jakim jest Zakład Karny, gdzie odbywam obecnie krę pozbawienia wolności. Moje świadectwo to to, że modlitwa do Matki Boskiej Pompejańskiej a także do Matki Rozwiązującej Węzły dała mi w moim życiu obecnym wiele nadzieji, miłości i wiary że modlitwa na różańcu jest niezbędna w życiu człowieka.
Nie jest to istotne czy modlisz się całe życie czy zaczynasz dopiero w takim miejscu jak Zakład Karny. Każdego dnia czy jest słońce czy też nie, moje myśli są kierowane do Matki Boskiej, Matki każdego człowieka i to nie ma znaczenia czy jest biedny czy bogaty, czy posiada różaniec czy też nie. Myślę, że jeśli się wierzy to różaniec można przecież odmówić na palcach. Byle było to szczere a nie na pokaz.
Poznałem w zakładzie kolegę z którym wspólnie modlimy się na różańļcu. Modlitwa i wiara jest nam potrzebna abyśmy mogli szczęśliwie przeżywać każdy dzień.
Danielu, wypełniając uczynek miłosierdzia jakim jest „więźniów pocieszać”, daję Ci dobre słowo. Cieszę się z Twojego świadectwa i cieszę się że walczysz o siebie. I to w najmądrzejszy sposób jaki znam. Pozdrawiam i życzę wolności. Anna.