O Nowennie Pompejańskiej dowiedziałam się od znajomego, który przyniósł druczki do odmawiania Nowenny Pompejańskiej, zamówione przez siebie w Wydawnictwie Rosemaria i Fundacji Królowej Różańca Świętego. Było to jakiś czas przed moim zachorowaniem.
Kiedy ponad sześć lat temu dowiedziałam się o diagnozie mojej choroby, o raku, zaczęłam szturm do nieba na kolanach, między innymi poprzez Nowennę Pompejańską i prośbę o wstawiennictwo Matki Bożej. Różaniec towarzyszył mi wszędzie.
Ufałam w skuteczność Nowenny Pompejańskiej, nie do odparcia. Zanosiłam też prośbę o wstawiennictwo u Pana Boga za pośrednictwem Ojca Pio, odmawiając jego modlitwę do Najświętszego Serca Pana Jezusa. Pojechałam do Lichenia, przystąpiłam tam do sakramentów spowiedzi, Komunii Świętej i namaszczenia świętymi olejami. Kończyłam Nowennę Pompejańską, kiedy miałam mieć szczegółowe badanie rentgenowskie PET, aby sprawdzić, czy nie ma żadnych przerzutów.
Okazało się, że zmiana jest nieduża, nadająca się do operacji, choć poprzednie badanie tomograficzne wskazywało na gorszą diagnozę. To już był dla mnie znak nadziei. Operacja się udała. Przeszłam cały cykl leczenia. Czuję się dobrze dzięki Panu Bogu.
Obecnie opiekuję się moją leżącą, niesprawną już mamą. Ufam, że będę mogła innym jeszcze służyć i pomagać. Dziękuję Mamusi naszej Niebiańskiej i Ojcu Pio za pomoc. Chwała Panu, Najświętszemu Sercu Pana Jezusa.