Nowennę Pompejańską odmówiłam po raz kolejny po 10 latach, dwie moje poprzednie nowenny (z 2016 roku) również zostały wysłuchane (i złożyłam już świadectwo tutaj o ich wysłuchaniu).
Moja 2-letnia córka miała bardzo opóźniony rozwój mowy. W wieku kiedy inne dzieci zaczynają budować zdania, a niektóre już mówią płynnie, ona mówiła jedynie „tata” albo „mama”, bywały też dni kiedy wydawało się że zapomniała tych dwóch słów których się nauczyła. Komunikowała się z nami wskazując paluszkiem na to co chciała dostać. Moja córka bardzo szybko nauczyła się chodzić i jest bardzo aktywnym i sprawnym fizycznie dzieckiem, dlatego myśleliśmy długo, że w jej przypadku rozwój mowy po prostu nastąpi później.
Jako mama tylko jednego dziecka nie wiedziałam, że lepiej nie włączać bajek małemu dziecku bo to opóźnia rozwój mowy. Córeczka oglądała bajki jedynie do jedzenia, nie było takich sytuacji żeby była pozostawiona sama na dłużej niż 5 minut z telefonem czy telewizorem. Wprowadziliśmy jej bajki do jedzenia, ponieważ nie byliśmy jej w stanie utrzymać w krzesełku czy na kolanach na czas jedzenia. Od około 11 miesięcy kiedy już umiała chodzić była bardzo ruchliwa i ciężko ją było zatrzymać. Jeśli nie było bajki, krzyczała i wyrywała się, więc zatrzymanie jej w krzesełku na 15 minut na czas zjedzenia posiłku nie wydawał mi się złym pomysłem. Moja córka jest jedynaczką (na razie), ale bardzo dużo jej czytałam, czasem nawet 2 godziny dziennie. Do tej pory bardzo lubi gdy jej się czyta i słucha z zainteresowaniem. Spędzała też czas z babcią gdzie również miała świetne warunki do rozwoju mowy. Piszę to wszystko, aby zaznaczyć, że w naszym domu były i są bardzo dobre warunki dla rozwoju mowy dziecka, dlatego bardzo niepokojące było dla mnie że ta mowa się nie pojawiała.
Kiedy moja córka miała rok i 10 miesięcy za namową babci zaczęłam z nią uczęszczać na prywatne zajęcia logopedyczne, na początku raz w tygodniu, potem dwa razy w tygodniu. Zajęcia nie przynosiły dużych (żeby nie powiedzieć żadnych) rezultatów przez kilka miesięcy. W grudniu 2025 zrobiliśmy test ADOS-2 (wystandaryzowany test obserwacyjny uznawany za „złoty standard” w diagnozie autyzmu), otrzymując wynik „niepokój znaczny”, wrażenie kliniczne: „autyzm dziecięcy”.
Kiedy słuchałam o tym jak pani diagnosta mówi o tym, że obecnie dzieciom z autyzmem jest dużo łatwiej niż kiedyś, ponieważ na pewno otrzymamy dużo wsparcia, jak mówiła, że w przedszkolach obecnie można „dostać” specjalnego opiekuna dla dziecka z autyzmem, oraz że z terapią autystyczne dzieci często normalnie funkcjonują w społeczeństwie, ledwo udawało mi się powstrzymywać łzy. Nikt nie mógł mi zagwarantować że moje dziecko w ogóle będzie mówić, a w tym czasie kiedy zrobiliśmy badanie w kierunku autyzmu moja córeczka miała 2 lata i 2 miesiące.
Moje dziecko wykazywało niektóre z cech spektrum autyzmu, jak brak reakcji na imię, wybiórczy kontakt wzrokowy lub jego brak, unikanie kontaktu wzrokowego, bardzo duża ruchliwość i znacznie większa aktywność niż inne dzieci na tym samym poziomie rozwoju, oraz oczywiście bardzo opóźniony rozwój mowy. W momencie badania miała tylko 3 słowa: „mama”, „tata”, „daj”.
Zaraz po otrzymaniu wyników ADOS-2 zaczęłam się modlić Nowenną Pompejańską, przypominając sobie o tym, jak wielkie łaski otrzymałam już kiedyś od Matki Bożej i mając wielką nadzieję na Jej pomoc w uzdrowieniu mojej córeczki. Często była to modlitwa ze łzami w oczach, pełna smutku. Patrząc wstecz, tak sobie myślę, że i tak Matka Boża oszczędziła mi cierpienia, bo opinię ADOS-2 otrzymaliśmy w grudniu, kiedy dużo przebywa się w domu, z rodziną, nadchodzą Święta Bożego Narodzenia i trzeba skupić się na przygotowaniach, nie ma za dużo czasu na zamartwianie się. Myślę, że gdyby to było wiosną lub latem, kiedy dużo częściej spotykamy się z innymi dziećmi w podobnym wieku i musiałabym patrzeć jak inne dzieci wołają „mamo” lub mówią coś, a moje dziecko nie potrafi, chyba pękło by mi serce z bólu.
Przez całą zimę kontynuowaliśmy terapię logopedyczną a ja modliłam się Nowenną Pompejańską aż do lutego 2026. Wywiad i obserwacja psychiatryczna w styczniu, na której przez około godzinę rozmawialiśmy z psychiatrą dziecięcym o naszej córce, nie potwierdziły autyzmu, to znaczy nie otrzymaliśmy orzeczenia o autyzmie, a jedynie skierowania na inne badania.
Rozwój mowy dalej był bardzo wolny, ukończyłam Nowennę Pompejańską i oddałam wszystko w ręce Matki Bożej, zaczynając nową nowennę w innej intencji. W okolicach marca i kwietnia, rozwój mowy mojej córeczki „wystrzelił”. Jestem przekonana, że to za sprawą Matki Bożej. W czasie Wielkiego Postu dowiedziałam się, że babcia też odmawia Nowennę Pompejańską za Marysię, więc kiedy ja skończyłam, babcia kontynuowała modlitwę przez kolejne 54 dni.
Obecnie córeczka mówi już zadania jak: „Mama cytaj to” i podaje mi książkę, albo mówi: „Baba da ciciu”, zaczęła też odmieniać wyrazy, na przykład kiedy pytam z kim chce jechać do sklepu, odpowiada „mamom”. Zaczęła powtarzać to co do niej się mówi i robi to chętnie. Panie logopedy są pozytywnie zaskoczone jej postępami w mowie, codziennie pojawiają się jakieś nowe słowa, lub wyrazy dźwiękonaśladowcze. Myślę, że jeszcze chwila i dogonimy inne dzieci w naszym wieku (2,5 roku), szczególnie że bardzo lubimy czytać. Zaobserwowałam też że moje dziecko zaczęło reagować na imię i dłużej utrzymuje kontakt wzrokowy.
Matka Boża uratowała mnie i moje dziecko, jestem o tym przekonana i im częściej trzymam w rękach różaniec, tym większy spokój czuję. Chciałam tylko jeszcze przekazać wszystkim czytającym to którzy dotarli do końca: nie bójcie się powierzyć siebie i swoich spraw Matce Bożej. Ona jest Królową nieba i ziemi, a Jej korona to wielka duchowa moc. Gdy Ona jest z nami – nigdy nie jesteśmy sami.