O nowennie pompejańskiej słyszałam już dawno. Ale dopiero gdy na fb na jednym z profili prowadząca go zaproponowała wszystkim wspólne rozpoczęcie modlitwy, także i ja podjąłem to wyzwanie. To było 2,5 roku temu.
Od tego czasu odmówiłem dwie nowenny pompejańskie. Zawsze z ufnością i spokojem. Raczej nie natrafiłem na przeszkody typu zniechęcenie. Modlitwa sprawiała mi radość i pewien rodzaj przyjemności wynikający ze skupienia na niej. Nie dostałem jednak dokładnie tego o co prosiłem. Ale to nie znaczy, że nic się nie zmieniło. Bo rozpoczął się pewien proces, który wierzę, prowadzi do celu, który określiłem swoją prośbą. I widzę, że to trwa, mozolnie ale do przodu.