O nowennie pompejańskiej dowiedziałam się od mojej kuzynki, wiedziałam, że istnieje ale nie odmawiałam jej, aż do momentu gdy zaczęłam jej bardzo potrzebować. Mój tata miał podejrzenie raka. Przestraszyłam się.
I nagle (mimo tego że od momentu gdy kuzynka mi powiedziała o nowennie pompejańskiej minęło parę lat) tak z nikąd przyszła mi myśl że mam się modlić nowenna pompejańska. Więc tak uczyniłam i wszystko się dobrze zakończyło.
Nowennę pompejańska oprócz tego odmawiałam jeszcze dwa razy. I za każdym razem przychodziło do mnie „to coś”, ta taka wiadomość, sygnał, że mam zacząć się modlić. Dzięki tej nowennie nieuleczalny rak mózgu mojego kuzyna zmienił się w łagodniejsza postać niż na początku. Nadal jest chory jednak są większe szanse niż wcześniej.
Dosłownie w ostatnim dniu odmawiania nowenny pompejańskiej dowiedziałam się o tej informacji. Trzeci raz sięgnęłam po nią w swojej intencji, by dostać się na studia. I wiecie co się stało ? Dostałam się na każdą uczelnie na jaką składałam i od października zaczynam studia.
Ta nowenna pompejańska jest czymś cudownym i każdy w kryzysie powinien po nią sięgnąć. Życzę wytrwałości wszystkim którzy właśnie ja odmawiają i może mają kryzys, wytrzymacie, trwajcie i nie rezygnujcie! Bo wszystko się ułoży. Pozdrawiam