Nowenna pompejańska

Zawierz swój problem Maryi

Bartolo Longo – droga świętości, cz. VI

0 0 głosów
Oceń wpis

Przedstawiamy Państwu audiobook książki „Bartolo Longo. Od kapłana szatana do apostoła różańca”. Autor: Marek Woś. Lektor: Jacek Lecznar.

Książka ta pozwala poznać historię życia autora Nowenny Pompejańskiej, niedawno kanonizowanego przez papieża Leona XIV. Życzymy owocnego słuchania!

Cz. 26 – Zakład wychowawczy

Bartolo Longo, odpowiadając na społeczne uprzedzenia wobec dzieci więźniów, uruchomił wielką kampanię edukacyjną. Wydawał masowo i bezpłatnie czasopismo, w którym przedstawiał historie swoich wychowanków – synów morderców, złodziei, piratów, ludzi napiętnowanych przez pseudonaukowe teorie o „genach zbrodni”. Opisywał ich dramatyczne losy, a jednocześnie ukazywał, jak dzięki miłości, edukacji i dyscyplinie odnajdują drogę do normalnego życia.

Bartolo chciał, by ludzie zrozumieli, że troska o dzieci staje się światłem także dla uwięzionych rodziców. Pisał, że świadomość opieki nad dziećmi może złamać rozpacz więźnia i otworzyć jego serce na modlitwę. To przesłanie docierało do zakładów karnych, skąd napływały kolejne listy z prośbami o przyjęcie dzieci.

Obalał też w praktyce teorie uczonych. Massimiliano, uznany przez frenologów za „urodzonego złodzieja”, okazał się ciepłym i przykładnym chłopcem. Sante Fileccio, syn pirata, miał rzekomo nosić wszelkie cechy degeneracji, a wyróżniał się łagodnością. Pietro Mongelli, syn żonobójcy, był uważany za najbystrzejszego i najdokładniejszego z wychowanków.


Cz. 27 – Bóg jest Miłością

Bartolo Longo w domu wychowawczym dla synów więźniów łączył pracę, modlitwę i miłość jako fundament pedagogiki. Podczas spotkania z pedagogami przytoczył wzruszającą historię: syn mordercy, Massimiliano, po I Komunii modlił się za ojca, a jego list przemienił skazańca. W ten sposób morderca i bluźnierca stał się człowiekiem pogodnym, umierającym z imieniem Maryi na ustach.

Bartolo podkreślał, że sama nauka czy mundurek nie zmienią serca dziecka, potrzebna jest bowiem Ewangelia, katechizm i różaniec. Pisał, że „gdzie nauka sprzeciwia się miłości, idę za miłością”. Ewangelia była dla niego niezbędnym elementem życia publicznego; usuwać ją ze szkół oznaczało wychowywać wrogów porządku.

Po 15 latach mógł mówić o dojrzałych owocach: 103 wychowanków opuściło zakład – część wróciła do rodzin, inni znaleźli zawód, kilku zostało duchownymi, karabinierami, emigrantami. W zakładzie stale przebywała setka chłopców. Pierwszy został kapłanem. Sukcesy Longa nie pozostały bez wpływu – nawet Paolo Lombroso, ojciec kryminologii, zaczął przyznawać, że dzieci przestępców można kształcić.

Bartolo nigdy nie odmawiał dzieciom pomocy. Pisał także dla samych osadzonych broszury, zachęcając: „Wzywaj Maryję… jeśli Ona cię prowadzi, dotrzesz do nieba”.


Cz. 28 – Pielgrzymi w sanktuarium

Bartolo Longo w sanktuarium w Pompejach przyjmował wszystkich – kardynałów, biskupów, ministrów, profesorów, żołnierzy, ale także wolnomyślicieli, masonów, protestantów i żydów. Widział w każdym brata czy siostrę na drodze do Boga. Pisał: „Jak ich nie wpuścić przed tron Maryi, skąd nikt nie odchodzi bez błogosławieństwa?”. Dlatego nazwiska dobroczyńców, nawet antyklerykałów, były ogłaszane publicznie. Ofiary na dzieła miłosierdzia przyjmowano od każdego, znane są przepiękne szmaragdy zdobiące koronę Madonny, które podarowali dwaj żydzi.

Pompeje stały się centrum ruchu pielgrzymkowego i społecznego. Sanktuarium odwiedzały setki tysięcy pielgrzymów. Rozwój miasta doprowadził do utworzenia nowej jednostki administracyjnej, budowy dróg i poczty. Najważniejsza z nich, Via Sacra, łączyła dworzec z sanktuarium. Tak powstały nowożytne Pompeje zwane Miastem Maryi. 

Mimo tłumów w kościele panowała cisza i skupienie. Bartolo dbał, by nie ulegano atmosferze jarmarku czy cudowności, lecz kierowano serca ku nawróceniu i spowiedzi. Dziesiątki tysięcy listów corocznie spływały z prośbami o modlitwę, świadectwami łask i zamówieniami książek. To wymusiło powstanie pierwszej poczty i telegrafu w nowym mieście.

Sam Bartolo prowadził statystyki, rejestry ofiarodawców i własny dziennik, pisał książki i broszury ku czci Maryi. Jego styl – precyzyjny, liryczny, pełen humoru i głębi – wyrastał nie tylko z literackiego warsztatu, lecz przede wszystkim z modlitwy, teologii i rozważań różańcowych.


Cz. 29 – Dlaczego różaniec?

Bartolo Longo z niezwykłą pieczołowitością prowadził księgę Bractwa Różańcowego, które z małej wspólnoty lokalnej urosło do pięciomilionowej armii modlitwy. W jego szeregach znaleźli się papież Leon XIII, kardynałowie, biskupi, wojskowi i zwykli wierni – prawdziwa potęga duchowa, której siłą była modlitwa. Z ofiar członków bractwa odnowiono obraz Matki Bożej Pompejańskiej i zbudowano przepiękny ołtarz główny w nowej świątyni.

Bartolo dostrzegał w różańcu nie tylko praktykę pobożności, lecz także skróconą drogę liturgiczną – streszczenie Ewangelii i Dziejów Apostolskich. Widział w nim psałterz ludu, modlitwę prostą i rodzinną, dostępną zarówno dla uczonych, jak i prostych wiernych. Różaniec był dla niego zarazem teologią w praktyce – „poematem” złączonym z mariologią, dwiema świątyniami myśli i pobożności.

Bartolo wyjaśniał jej głębię: różaniec nie jest magią ani prostym narzędziem do wyproszenia łask, ale drogą do przemiany serca. Prowadzi przez wszystkie tajemnice zbawienia, od zwiastowania po chwałę nieba. Sam Brat Różaniec nie tylko pisał i nauczał o tej modlitwie, lecz przede wszystkim żył nią codziennie. Bez względu na liczne obowiązki czy trudności dnia, modlitwa różańcowa była niezmiennym centrum jego życia duchowego i źródłem siły do prowadzenia wszystkich dzieł.


Cz. 30 – Wszystko na chwałę Boga

Bartolo Longo przez piętnaście lat budował świątynię w Pompejach – tyle, ile jest tajemnic różańca. Z małego kościółka powstała okazała bazylika, wokół której rozwijały się dzieła miłosierdzia i drukarnia. Publikacje Bartola, jak „Nabożeństwo sobót” czy „Cuda i łaski Królowej Różańca”, osiągały ogromne nakłady, a czasopismo „Różaniec i Nowe Pompeje” szybko zdobyły rzesze czytelników. Było to świadectwo nowej formy ewangelizacji, którą realizował poprzez słowo drukowane.

Działo się to w trudnym czasie dla Kościoła, po kasatach zakonów i konfiskacie dóbr. Tym bardziej wyjątkowe było, że inicjatywy prowadził świecki adwokat, działający z błogosławieństwem papieża. Leon XIII uhonorował dzieło, nadając mu przywileje i wynosząc kościół do rangi bazyliki, pod bezpośredni zarząd Stolicy Apostolskiej.  

Powstało też Zgromadzenie Sióstr Różańca Świętego, do którego często wstępowały wychowanki pompejańskiej ochronki. Pompeje stawały się centrum modlitwy i miłosierdzia, przyciągając pielgrzymów i dając przykład świeckiego apostolstwa. Bartolo, mimo chorób i nieustannych ataków prasowych, zawsze podkreślał, że nie działa dla własnej chwały, lecz dla Boga. Wiedział jednak, że im większe dzieła, tym większe próby.


Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x