Nowennę pompejańską odmawiam po raz kolejny aczkolwiek miałam dużą przerwą. Tym razem odmawiałam w intencji uzdrowienia sytuacji w pracy i w domu. Nie doszło do oczekiwanej przeze mnie zmiany ale widać, że zaczyna się bardzo dziwnie dziać czego NIKT nie przewidział.
Jestem spokojna bo wiem, że wszystko zmieni się na dobre dla nas wszystkich, liczę na spokój bo nerwica całkiem objęła moje ciało i nie chce opuścić. W czasie odmawiania nowenny pompejańskiej nauczyłam się jednak panować nad swoimi nerwami i nagłymi atakami stresu, wiele mnie to kosztowało ale systematyczna modlitwa i wiara w uzdrowienie nie idzie na marne i pomału wychodzę z ciemności i totalnego załamania psychicznego. Wierzę że mi się to uda że uzdrowi się cała sytuacja bardzo trudna w pracy i rodzinie.
Kiedyś napisałam świadectwo w którym podkreśliłam że Maryja działa na wielu płaszczyznach naraz i nie jest tak że modlimy się o jedno i to jedno wypraszamy. Modlimy się w konkretnej intencji a Ona działa w całym naszym życiu prywatnym i zawodowym. Zaproszenie jej do siebie jest aktem otwarcia i podddania jej woli i uciszenia swoich emocji w kierunku wydania jej zgody na wszystko. I wtedy wszystko się zaczyna zmieniać. I u mnie tak się zaczęło.
Syn znalazł nową pracę i jest bardzo zadowolony po długim okresie załamania i beznadziei zaczyna patrzeć i mówić o sensie życia i rozumieniu cierpienia to niebywałe że może dojść do takiej przemiany człowieka to nie przypadek to znak z nieba. Oprócz przemiany syna ja również wyszłam jak wcześniej wspomniałam z czarnej przepaści beznadziei lęku i choć nerwica nadal mnie trzyma ale czuję się coraz bardziej wolna i wierzę że w całości ją pokonam trzeba tylko czasu i cierpliwości. (Chciałabym przy tym zaznaczyć że nie biorę ani nie brałam żadnych leków na nerwice oprócz popijania melisy w ciągu dnia i przed snem).
Zaczęłam rozumieć pewne sytuacje i uczyć się nowych wyzwań które co dzień w pracy przede mną stawały i wprowadzały w rozpacz i załamanie nerwowe. Opieka Matki Bożej sprawiła że udało mi się pokonać własne słabości i brak wiary we własne możliwości. Modlitwa stała się dla mnie oazą wytchnienia zaczęłam tęsknić do spotkania z Maryją codziennie . Czuję się coraz lepiej i zaczęłam wierzyć że wszystko będzie lepiej.
Dzisiaj skończyłam nowennę pompejańską i zaczęłam kolejną tym razem w intencji koleżanki o potrzebne łaski gdyż jej to obiecałam. Modlitwa za drugiego człowieka buduje więź i sprawia że wszystko wokół staje się jeszcze piękniejsze. Ufam że za jakiś czas znowu napiszę kolejne świadectwo i ktoś spragniony słowa otuchy przeczyta i się uzdrowi. Królowo Różańca Świętego módl się za nami.