Staram się odmówić Nowennę Pompejańską, otaczając nią każde z moich dzieci zbliżające się do 18 -tego roku życia. Tym razem prosiłam Matkę Bożą o uporządkowanie relacji córki z toksycznym chłopakiem i jego środowiskiem. Już pierwszego dnia Nowenny córka zaczęła dzielić się ze mną wątpliwościami i trudem wspomnianych relacji.
Chłopak z „dwubiegunówką”, żyjący daleko od Boga, tkwiący w środowisku „imprezowym” po kryjomu odwiedzał córkę, wyciągał ją z domu. Córka była pod ogromnym jego wpływem, do tego stopnia, że zaczęła coraz częściej mnie okłamywać…Bardzo mnie to wszystko martwiło, żadne rozmowy nie znajdywały zrozumienia a wręcz skłaniały ją do dalszych matactw.. zaczęły się samookaleczenia, nieradzenie sobie z poczuciem „niewystarczalności”, ucieczki z lekcji, wyjazdy „w tajemnicy ” do niego. W bezradności sięgnęłam po różaniec, mając nadzieję, że Matka Boża znajdzie sposób, by uwolnić moje dziecko z tego środowiska, które ciągnęło je w dół …
Gdy kończyłam część błagalną nowenny pompejańskiej, Maria przyszła z płaczem do mnie, że nie daje rady w tej relacji, ale też nie daje rady jej zerwać. Gdy kończyłam część dziękczynną córka miała w sobie przekonanie, że to środowisko nie jest dla niej dobre i że nie chce być z tym chłopakiem, jednak samotność ją przerażała… Wierzę, że Matka Boża wypełni tę lukę w sercu mego dziecka, że doprowadzi do siebie w dogodnym czasie. Modlę się o to.
Nie było mi łatwo odmawiać nowenny pompejańskiej. Często czułam zmęczenie, natłok obowiązków, może i brak organizacji czasu, a czasem i lenistwo próbowały zakłócać systematyczność. Jednak aplikacja bardzo pomogła swoim przypominaniem, motywowaniem. Kolejna intencja…za syna, o podjęcie mądrej decyzji dotyczącej jego przyszłości.
O nowennie pompejańskiej usłyszałam od koleżanek w pracy. Byłam świadkiem, jak odmawiały i jak w ich życiu działy się cuda (jedna wymodliła sobie dobrego męża i macierzyństwo, druga również po długich modlitwach została mamą… Wiem również, że i za mnie i moje małżeństwo ktoś odmawiał Nowennę Pompejańską. Wróciliśmy z mężem do siebie – myślę, że ta modlitwa nie była w tej decyzji bez echa…