Zgodnie z obietnicą: „Wszystkim głosić będę, jak dobrotliwie obeszłaś się ze mną”, pragnę złożyć świadectwo o niezwykłej mocy Nowenny Pompejańskiej i o tym, jak Matka Boża z delikatnością i czułością poprowadziła moje życie w chwili zagubienia.
Był to dla mnie czas przełomowy. Kończyłam studia i patrzyłam, jak moje koleżanki snują plany na przyszłość. Opowiadały o nowych pracach, zaręczynach, ślubach i przeprowadzkach. Tylko ja nie miałam żadnych planów. Stałam na rozdrożu, niepewna tego, dokąd zmierzam. Moje studia nie dawały mi pewności, że to właściwa droga. Zawsze byłam wolną duszą, typem wiecznej singielki, bardzo niezależnym ale od pewnego czasu w sercu coraz mocniej odczuwałam pragnienie spotkania bratniej duszy, kogoś, z kim mogłabym dzielić swoje życie.
Zwróciłam się wtedy do Matki Bożej z prośbą o pomoc. Na początku wakacji 2025 roku rozpoczęłam pierwszą Nowennę Pompejańską w intencji znalezienia pracy. Kiedy ją ukończyłam, od razu zaczęłam kolejną, prosząc o dobrego męża. Miałam wiele wyobrażeń i wyidealizowany obraz tego jaki powinien być ale oddałam to w ręce Maryi i w sercu powtarzałam: Maryjo Ty lepiej wiesz, kto jest dla mnie i kogo potrzebuje. Po zakończeniu nowenn pompejańskich pozornie nic się nie zmieniało. W głębi duszy jednak czułam, że Maryja działa po cichu, w swoim czasie.
W październiku odwiedziła mnie przyjaciółka. Podczas rozmowy wspomniałam jej o moich poszukiwaniach pracy i o tym jak cieżko w naszym małym mieście znaleść pracę. Wtedy opowiedziała mi o niezwykłym zbiegu okoliczności. Powiedziała, że rozpoczęła właśnie studia zaoczne i tam po latach spotkała swojego dawnego kolegę z pracy, który obecnie był liderem w tamtym miejscu. Powiedziała, że porozmawia z nim o mnie, i że z jego poleceniem prawdopodobnie uda się coś zdziałać. Dwa tygodnie później rzeczywiście rozpoczęłam tam pracę. Wierzę, że to Maryja otworzyła przede mną te drzwi.
Już pierwszego dnia zauważyłam, że wspomniany kolega mojej przyjaciółki często na mnie spogląda i stara się nawiązać rozmowę. Z czasem coraz bardziej się poznawaliśmy, aż w końcu po paru miesiącach zostaliśmy parą. Początkowo ta relacja nie była łatwa. Miałam wiele obaw i wahań, szczególnie z powodu jego przeszłości. Nie byłam pewna, czy to ten człowiek, którego wyprosiłam w modlitwie. Męczyły mnie wątpliwości, a świadomość, że swoim niezdecydowaniem go ranię, bolała mnie jeszcze bardziej. Wtedy po raz kolejny sięgnęłam po Nowennę Pompejańską, prosząc Maryję o jasność. Moja modlitwa była prosta: „Jeśli to ten człowiek, którego Bóg dla mnie przeznaczył, umocnij naszą miłość. A jeśli nie, zniszcz tę relację i pozwól nam odnaleźć szczęście gdzie indziej.” Po zakończeniu nowenny pompejańskiej wszystko się rozjaśniło. Zrozumiałam, że to właśnie ten mężczyzna jest darem, o który prosiłam. Dziś jesteśmy razem, szczęśliwi i zakochani. Widziałam, jak Maryja prowadziła nas krok po kroku — cicho, ale pewnie, prostując drogi, które wcześniej wydawały się kręte.
Zrozumiałam wtedy, że nie trzeba mieć wszystkiego zaplanowanego. Wystarczy zaufać. Bo kiedy oddamy nasze życie w ręce Boga przez Maryję, nawet to, co wydaje się przypadkiem, okazuje się częścią doskonałego planu. Znalazłam nie tylko pracę, ale i miłość. Obie przyszły w chwili, gdy przestałam się ich kurczowo trzymać i oddałam wszystko w ręce Matki Bożej. Mój ukochany jest dokładnie taki, jakiego pragnęłam: ciepły, empatyczny, troskliwy, pełen dobra.
Dziś odmawiam kolejną Nowennę Pompejańską. Tym razem w moim sercu narodził się pomysł założenia własnego biznesu. Jeśli taka będzie wola Boża, chciałabym go otworzyć w przyszłym roku. Już widzę pierwsze owoce tej modlitwy, znalazłam pracę dokładnie w branży, w której pragnę działać. To prawdziwy cud, bo w moim mieście istnieje tylko jedna taka działalność. Dzięki temu mogę się uczyć, zdobywać doświadczenie i od środka zobaczyć, jak funkcjonuje taka firma. Czuję, że to kolejny krok, którym Maryja prowadzi mnie ku wypełnieniu Bożego planu.
Z całego serca dziękuję Matce Bożej Pompejańskiej za opiekę, wstawiennictwo i wszystkie łaski, którymi mnie obdarzyła. Każdego dnia doświadczam, że nie ma sytuacji, której nie da się powierzyć Bogu. On działa z miłością, przez ręce Maryi, w ciszy, ale zawsze skutecznie.
Chwała Panu za wszystko, co uczynił i wciąż czyni w moim życiu! Niech Jego wola się wypełnia, a Maryja będzie uwielbiona za Jej nieustanną troskę i prowadzenie.