Nowenna pompejańska

Zawierz swój problem Maryi

Patrycja: W intencji kolegi

0 0 głosów
Oceń wpis

 Był ranek 14 kwietnia 2014 roku zostałam wysłana przez mamę do sklepu po chleb.
Idąc do sklepu niedaleko mojego domu u moich znajomych widzę anterrorystów którzy szykowali się do akcji. Podeszłam do nich przywitałam się i zapytałam czy mogę przejść. Pozwolili mi więc przeszłam. Doszłam do sklepu, kupiłam chleb.

Wracam do domu ale poszłam już trochę inną drogą bo doszłam do wniosku, że jeszcze akcja nie dobiegła końca więc nie będę im przeszkadzała. Ale wróciłam do domu wystraszona jak nigdy bo nie codziennie widzi się takie akcje. Przebiegłam do domu roztrzęsiona, ze łzami w oczach. Poszłam do mamy i mówię, że u znajomych są antyterroryści. A mama mówi do mnie czemu głupia płaczesz? Przecież i tak to Ci nic nie da. Nie znałam szczegółów o co chodziło ale zaczęłam się domyślać, że chodzi o narkotyki aż kilka osób to potwierdziło. Jakiś czas później widziałam kolegę jak w lecie kosił trawę wyglądał jak wrak człowieka. Wychudzony, wyglądał strasznie.

Parę lat później chcialam wybrać się do skrzynki pocztowej sprawdzić pocztę i co widzę? Pogotowie, policję i starszego brata mojego kolegi. Nie wiem co nabroił ale zawinęli go w kaftan bezpieczeństwa. Od tamtej pory czyli od października 2021 roku aż do Postu Wielkiego Tygodnia czyli czwartku będąc w Kościele na Liturgii zobaczyłam właśnie kolegę który szedł przyjąć Pana Jezusa do serca. W tamtym momencie dostałam natchnienie żeby się na niego popatrzeć i wiedziałam, że mam zacząć odmawiać Nowennę o Jego uzdrowienie.

Wracałam ze znajomą z Kościoła i mówię do niej, że będę odmawiała Nowennę Pompejańską za kolegę w celu uzdrowienia. I znajoma wtedy mowi do mnie ale zdajesz sobie sprawe z tego, że całkowicie od pierwszego dnia Nowenny bierzesz na siebie odpowiedzialność modlitewną za niego I zdajesz sobie również z tego sprawę, że będziesz odpowiedzialna za całą jego reinkarnację, całą przemianę? Ja mówię, że tak wiem i chce to wziąć na siebie biorę to przysłowiowo na klatę. Wiem, że dam radę to dźwignąć i nie będę się przejmowała tym, że ludzie będą gadać, że ta zrobila tak i tak zamiast takiego nic nie wartego darmozjada zostawić niech sobie radzi sam. Ja tak nie potrafię. Byłam i jestem tak zdeterminowana, że nikt nie jest w stanie mnie przed tym powstrzymać. Nawet szatan. Ja się nie dam nie tak łatwo. Za bardzo mi zależy by go uratować.

A to, że inni mają to gdzieś to jedna sprawa ale że mi nigdy los innych osób nie był obcy i lubię pomagać innym to na miarę moich możliwości pomagam. A jak sama nie jestem w stanie pomóc odsyłam do kogoś kto ma większe możliwości. Dlatego nigdy nie wolno nam nikogo zostawić na pastwę losu! Nie bądźmy obojętni na krzywdę innych Dobro i zło wraca

Zaczęłam odmawiać tą Nowennę Pompejańską 02.05.2025 a skończyłam 24.06. 2025.
Już na trzecim dniu Nowenny Pompejańskiej spotkałam się z kolegą idąc z psami na spacer. Uśmiechnięty, włosy i broda zapuszczone, lekko przytył. Witał się ze mną jak zawsze. Dwa dni później znów się widzimy tylko wtedy jechał gdzieś autem więc nie było możliwości porozmawiać. Kilka dni później znów się widzieliśmy ale tym razem wracał autem do domu. Wysiadał i zamieniliśmy dwa zdania. Widać, że odżył. Jakiś czas później znów go widzę ale znów jechał autem i znów tylko sobie pomachaliśmy rękami.

Innym razem Pan Bóg mnie pokierował na spacer z psami w stronę jego domu jeszcze z samego rana. Dochodzę do jego domu kolega wychodzi i idzie do auta które stało na mostku przed domem. I witamy się i pytam się gdzie sobie nabił siniaka na nodze. I mówi, że taczki mu na nogę spadłly. Przeprosił mnie i powiedział, że nie ma czasu rozmawiać bo jest strasznie zapracowany. Znalazł pracę nie wiem dokładnie gdzie ale podejrzewam, że na budowie. Potem widzieliśmy się jeszcze parę razy jak jechał do miasta, pracy autem, rowerem czy na nogach. Wyglądał obiecująco.

Przyszedł dzień 01.10.2025 znów wyszłam do skrzynki pocztowej zobaczyć za pocztą. Wracając do domu coś w jego aucie przykuło bardzo moją uwagę. Otóż okazało się, że powiesił na lusterku Różaniec.

Niestety około połowy października przyjechało pogotowie i policja do ich domu. Zabrali go do szpitala psychiatrycznego. Na początku niczego nie wiedziałam pewnie bym się tego nie dowiedziała gdyby moja mama, brat i brata żona mi wspomnieli o tym, że widzieli jak go do karetki zabrali i policja ruszyła zaraz za karetką.

Następnego dnia wracałam do domu z Kościoła ze znajomą i mówię do znajomej : wie Pani co się stało? Znajoma mówi, że nie nie wiem ale pewnie zaraz mi powiesz. I mówię, że kolegę zabrało pogotowie. A znajoma mowi, że widziała to wszystko z kuchni ale nie mówiłam Ci bo wiedziałam, że będziesz to bardzo przeżywała. I przeżywałam mało się nie rozpłakałam. Nadal się modlę za niego I nie przestanę dopóki całkiem nie wyjdzie na prostą. Sprawiłam jemu I całej jego rodzinie niespodziankę na Mikołaja kolega wrócił do domu.

26.01 kończę Nowennę w intencji rozwiązania wszystkich problemów. A 27.01 zaraz zaczynam Nowennę w celu uzdrowienia kolegi od narkotyków ale ta Nowenna będzie tylko i wyłącznie w Jego intencji. Was proszę kochani o westchnienie bym wytrwała w tej Nowennie od początku do końca i by go w tej Nowennie Pan Bóg uzdrowił całkowicie I mógł cieszyć się pełnią życia przy boku Maryi i Pana Boga

Dziś mogę napisać, że podjęłam walkę a raczej toczę wojnę o lepsze życie dla kolegi. Wojna trwa niemal rok. Mogę już powiedzieć, że widać ogromne zmiany u kolegi. Lepiej wygląda, coraz rzadziej przebywa na leczeniu, więcej przebywa w domu. I cieszę się, że podjęłam tą walkę i nie pękłam. Również się cieszę, że tak wiele się zmieniło. I mam nadzieję, że Pan Bóg uzdrowi go całkowicie.

Dlaczego to wszystko pisze? Dlatego, że nie warto odwracać się od osoby która zbłądziła. Nie zostawiaj my osób potrzebujących pomocy samym sobie.
Nigdy nie wiadomo co jest nam pisane. Jestem jedyną osobą ze znajomych która się od niego nie odwróciła.

Walcząc o kolegę również pokazuje to, że można być dobrym człowiekiem w tych trudnych czasach. Bo nie są łatwe zwłaszcza, że dookoła jest znieczulica, hejt. Ja osobiście nie potrafię się od niego odwrócić. I nie odwrócę się. Ale walki nie przerwę. Będę walczyć do końca. Jestem z takich osób, że jak mi na czymś zależy to jestem na tyle uparta by dostać to na czym mi zależy. Mógłby mnie ktoś próbować przekupić dać mi za poddanie się pieniądze. Nie wzięłabym ich…

Zaufałam Panu Bogu, wiem, że z Panem Bogiem można uzyskać wiele. I wiem, że nikt nam tak nie pomoże jak Pan Bóg. Dlatego zanoszę wszystkie prośby do Pana Boga bo człowiek sam by tego wszystkiego nie dźwignął. Pan Bóg daje każdemu tyle ile każdy jest w stanie unieść. Nigdy nie daje nikomu ponad jego siły.

Modlitwa z wielką miłością, ufnością, siłą, cierpliwością, wytrwałością, pokorą I szczerym czystym sercem jest dużo bardziej warta dlatego módlmy się szczerze. Nie tylko za siebie. Ale za wszystkich.

Dziś jestem na 21 dniu części Błagalnej. Wiem, że dotrwam do końca. Ale teraz to ja proszę o modlitwę za mnie ponieważ mam problemy i nie wiem od czego to się wzięło. Nie mogę zapanować nad spaniem non stop chce mi się spać. Zasypiam kilka razy dziennie. I nawet teraz z odmawianiem Nowenny mam problemy. Niestety niemałe. Dlatego proszę o modlitwę za mnie o to bym dokończyła Nowennę. I o to by moje problemy się zakończyły. Wizytę u lekarza mam dopiero w czwartek. Zakończenie Nowenny wypada mi 21.03 w sam raz na wiosnę.

Warto się wspierać. Nie prowadźmy ze sobą niepotrzebnych wojen. Szanujmy się i wspierajmy. bo to wiele więcej daje niż kłótnie. Akceptujmy się tacy jacy jesteśmy ze wszystkimi wadami i zaletami. Choć czasem bywa to bardzo trudne zwłaszcza jak bliskie osoby nam dokuczają. Wiem, że czasem jest ciężko zapanować nad złością. Ja złość rozładowuje odmawiając Różaniec. Idę do Kościoła. Oddaję Panu Bogu cały problem.

Jestem niezmiernie wdzięczna Panu Bogu, że tak leczy mojego kolegę. Choć on nie wie tego, że się za niego modlę. Dziękuję i nadal proszę Pana Boga o dalsze uzdrowienie I uwolnienie od narkotyków. Dość już się pogubił, nacierpiał. Już wystarczająco dużo był wyśmiewany, wytykany palcami. Chcę to zakończyć. Wiem, że nie jest złym człowiekiem. Jak większość z nas wpadł w złe towarzystwo i pogubił się. Nie potrafi i pewnie nie ma tyle siły, odwagi i przebicia by się od tego uwolnić. Dlatego podjęłam tą walkę. Dlatego, że chcę być dobrym człowiekiem. Nie chcę być jak inni ludzie którzy sieją nienawiść.

Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x