Jestem osobą schizoafektywną od wielu lat, ale całkiem dobrze funkcjonuję na co dzień. Moim zajęciem na co dzień jest malowanie i rysowanie, modlitwa, czytanie i słuchanie muzyki, zajmowanie się domem.
Nie oglądam telewizji, nie słucham radia (chyba, że nie mogę pójść na Mszę Św., wtedy posiłkuję się Radiem Maryja), nie czytam gazet z wyjątkiem dwóch czasopism, w tym „Królowa Różańca Świętego”, które również prenumeruję. Nie posługuję się komputerem (to świadectwo pomógł mi wysłać mój Przyjaciel), z komórki korzystań jedynie w podstawowym zakresie.
Już nie pamiętam kiedy zetknęłam się z nowenną pompejańską, ale przyszedł czas że zapragnęłam powierzyć się jeszcze bardziej Matce Bożej i sprawy mojej rodziny, szczególnie brata, który oddalił się od Boga i bardzo choruje. Otrzymałam od Dziewicy Pompejańskiej przede wszystkim łaski większego pokoju, harmonii, radości i jaśniejszego spojrzenia na rzeczywistość w której jestem; łatwiejszego zrozumienia i przeżywania relacji z drugą osobą. Poza tym zbliżyliśmy się z bratem do siebie bardziej, podczas postępującej choroby naszego taty. Mój brat bardzo troszczy się o mnie i daje wsparcie we wszystkich moich trudnościach występujących podczas załatwiania formalności urzędowych w czasie jeszcze trwania choroby taty i po jego śmierci.
Matka Boża Różańcowa towarzyszy i prowadzi mnie od bardzo dawna. Tak jak mogłam, starałam się odmawiać cztery części Różańca Św. co dzień. Był czas, że tą modlitwę musiałam ograniczyć ze względu na opiekę nad moim leżącym tatą, ale Różaniec Św. to po prostu jest głębszy oddech dla mojej duszy i codziennie zauważam mniejsze lub większe dobrodziejstwa dane mi przez moją czuwającą dobrotliwie Mateńkę. Trudno mi ująć w słowa łaski, jakimi obdarzyła mnie i obdarza Królowa Różańca Świętego.
Jedną z nich „namacalną” jest to, że schodziłam po schodkach po ciemku na korytarzu, jedynie nadwyrężyłam stopę, mimo, że cała stopa mi się wygięła i upadłam. Stałam się bardziej otwarta i spontaniczna wobec ludzi znajomych i nieznajomych, asertywna. Mateńka Różańcowa pomogła mi też we wspomnieniu- świadectwie o moim tacie, które przeczytałam w dniu jego pogrzebu. To mnie umocniło i ugruntowało, by żyć w prawdzie i miłości Boga i bliźniego. Mateńka Pompejańska przede wszystkim mnie przemienia. Odczuwam mniej lęków, które były w mojej chorobie bardzo aktywne.
Jeśli ktoś chce zawierzyć się Matce Bożej Pompejańskiej, niech zrobi pierwszy krok, Mateńka dalej poprowadzi i zatroszczy się o wszystko. Niech Bóg będzie uwielbiony a Królowa Różańca Świętego wysławiona!