Z ogromną radością chciałam podzielić się z Państwem swoją historią. We wrześniu 2025 roku u mojego syna lekarz zauważył dziwną zmianę w kręgu Th4. 20 października lekarz wykonał biopsję. Dwa dni po biopsji, syn zaczął się potwornie źle czuć. Trafił na SOR, tam zrobiono tomografię głowy i kręgosłupa. Wyszły liczne zmiany w kręgosłupie , żebrach a także w nerce i głowie.
Życie rozpadło się na kawałki. Syn ma 20 lat, życie przed nim a tu taka choroba. Bardzo płakałam i wtedy koleżanka z pracy mi powiedziała o nowennie pompejańskiej, modlitwie o której nigdy nie słyszałam. Powiedziała mi tylko poczytaj, bo to jest modlitwa nie do odparcia. Wieczorem poszłam do kościoła, po mszy rozmawiałam z księdzem, który powiedział mi te słowa: dziecko nic się nie bój odmów nowennę pompejańską a 28 dnia przyjdziesz i powiesz, że twoje dziecko jest zdrowe. Tak zrobiłam. Odmawialiśmy razem z mężem i młodszym synem . Do modlitwy włączyli się także Rodzice i moja Koleżanka z całą Rodziną , Katechetka Syna i jej znajomi, Siostry zakonne a także z czasem się okazało że też wiele innych osób.
Było ciężko zasypialiśmy, czasem z ust wychodziły dziwne słowa. Mi się wielokrotnie cofał różaniec. Pojawiały się dziwne znaki. Wichura i piękna tęcza nad domem, dzwonek który zadzwonił z mojego serca, naprawdę! Nowi znajomi , cudowne osoby w tym młody lekarz urolog pracujący w szpitalu onkologicznym. Nie znaliśmy go wcześniej ale Maryja zesłała go nam by nas otoczył opieką lekarską. Ja w tym czasie często chodziłam do kościoła oraz na różne msze o uzdrowienie, po których wychodziłam silniejsza.
28 dnia od rozpoczęcia modlitwy czyli w pierwszym dniu dziękczynnym, otrzymaliśmy wynik biobsji – nie ma nowotworu!!! Cud!! Radość nasza nie trwała jednak długo bo lekarze twierdzili, że to nie możliwe bo zmiany w prześwietleniach są jednoznaczne i radzą wyciąć żebro do badania. Syn bardzo nie chciał tego robić. Z tygodnia na tydzień przekładał badanie. My modliliśmy się dalej a ja nawet byłam na 3 pielgrzymkach, o których zawsze marzyłam ale nigdy nie było czasu ..i na których również działy się rzeczy niewiarygodne. Stopniowo zaczęły modlić się też inne osoby. Rodzice kolegi syna udali się do Częstochowy aby tam prosić o łaskę zdrowia dla Syna. Na pewnej mszy usłyszałam jak ksiądz mówi, że modlimy się o łaskę zdrowia dla Igora. Minutę przed prosilam Pana Boga o znak, że mnie słyszy. Notabene do tego kościoła poszłam zupełnie przypadkiem, to był jeden z kościołów w moim mieście, w którym ja byłam tylko kilka razy w życiu. Pamiętam, że pytałam wszystkich znajomych czy ktoś zamawiał taką intencję . Okazało się, że nikt i to było bardzo dziwne bo ja zwykle takie słowa wpisywałam na wszystkich prośbach w kościołach.
Zrobiliśmy dodatkowe tomografie i badanie PET i nadal było stwierdzenie, że to nowotwór z przerzutami tylko ciągle lekarze szukali pierwotnego nowotworu bo te zmiany określano jako meta. Zaczęłam odmawiać kolejną nowennę pompejańską w intencji by dalsze badania nie potwierdziły nowotworu. Odmawiałam też nowennę do Matki Bożej Gidalskiej oraz modlitwę do Sw Chabrela. Byłam w Gietrzwałdzie na godzinie łaski (nigdy nie słyszałam o tej godzinie i o tym miejscu ale Matka Boża zaprowadziła i tam nas). Prosilam też o wstawiennictwo innych Świętych a także dusze w czyścu cierpiące oraz o wstawiennictwo babcię syna- zmarła nagle podczas choroby syna. W tym czasie byłam już na ukończeniu drugiej nowenny pompejańskiej.
Wykonaliśmy jeszcze kilka zleconych badań , które przekazaliśmy lekarzowi w środę. Czekaliśmy na jego telefon w strasznych nerwach. Pamiętam to doskonałe, uklękłam przed krzyżem w domu , w sobotę około godziny 17 , płakałam niesamowicie i prosilam Pana Jezusa i Pana Boga o pomoc a gdy skończyłam dosłownie może upłynęły dwie minuty, po których zadzwonił znajomy lekarz z informacją, że te zmiany jeszcze raz przejrzeli lekarze specjaliści z dwóch szpitali i że w ich opinii to nie jest nowotwór tylko zmiany zwyrodnieniowe bliżej nie ustalone i nie rekomendują biobsji z wycięciem żeber!!! Płakaliśmy ze szczęścia jak nigdy w życiu !!!! To był dla nas szok. Rzecz niewyobrażalna!!
Dziś wiem , że to był dla naszej rodziny niezwykły czas zbliżenia do Pana Boga. Nikt z nas nie opuści już mszy Świętej. Wiem , że Matka Boża, Matuchna Najmilsza uprosiła dla naszego Syna dar życia. Jesteśmy Panu Bogu ogromnie wdzięczni, że wysłuchał naszych próśb Modlitwa Nowenną Pompejańską będzie mi towarzyszyła całe życie. To był dla nas pięknych czas łask. Maryja zaprosiła mnie do śpiewania w chórze kościelnym , którego od lat podziwiałam i nagle jestem i śpiewam w nim choć talentu żadnego nie mam, jeszcze.. W trakcie tej długiej modlitwy potwierdzam , że z każdym dniem ogarniał nas spokój, choć zdarzały się chwile płaczu ale szybko mijały!!!