Pewnego razu, brat Męża miał nieszczęśliwy wypadek w Szwecji. Spadł ze stromych, krętych schodów. Karetkę wezwał sąsiad, który na szczęście wracał do bloku i zauważył Go leżącego na ziemi, bez oznak życia, całego zakrwawionego.
W szpitalu wprowadzony był w stan śpiączki, ze względu na ogromny uraz głowy, czaszki, pęknięcia oczodołów, krwiaków. Lekarze nie dawali mu szans na to, że z tego wyjdzie. Mówiono o 7% szans na przeżycie, a jeśli przeżyje to napewno będzie któraś strona sparaliżowana, nie będzie mówił lub chodził.
Szwagier przeszedł w szpitalu operacje wycięcia kawałka kości czaszkowej, ze względu na ogromny obrzęk mózgu. Mózg nie miał miejsca się pomieścić w twardej czaszce, dlatego konieczna była ta operacja. Mówiono, że z biegiem czasu, będzie konieczna kolejna operacja założenia implantu kości czaszkowej, ale nie prędzej niż za pół roku, „gdy mózg wróci do swojej wielkości „. Przez ten czas mózg był pokryty skórą.
Ja znając Nowennę Pompejańską, odmawiając Ją już kilkakrotnie namawiałam Teściową nie jeden raz do jej odmówienia , z czego Ona zawsze mówiła: ” Podziwiam Cię, że Tyle razy już Ją mówiłaś, ale ja nie dałabym rady tak tyle się modlić przez aż tyle dni… Ja modlę się cały czas, różnymi modlitwami ale tej nie dałabym rady się chyba podjąć.. mówiła” Nie namawiałam, nie zmuszałam, ale pomyślałam tak: „Gdyby chodziło o życie własnego dziecka, gdyby taka sytuacja kiedyś spotkała ciężka, napewno by się ani chwili nie zawahała.”
W duszy wiedziałam, że przyjdzie taki moment kiedyś, że po Nią sięgnie. Gdy nie dawano szans na przeżycie Robertowi, znowu zwróciłam się do Teściowej- matki dziecka już dorosłego, ale jednocześnie chorego, w ciężkim stanie walczącego o życie,by podjęła się tej modlitwy Nowenny Pompejańskiej. Wtedy wiedząc, że nie ma już nic do stracenia a walka o życie jest Ogromna zaczęła się nią modlić. Napisala mi, że zaczyna dziś i ma nadzieję że wytrwa. Wtedy również zaczęła modlić się druga szwagierka Roberta o Jego uzdrowienie.
Mój Mąż czuwał wtedy przy bracie w szpitalu, podpisywał zgody na operacje, rozmawiał z lekarzami, był Jego opiekunem tam z racji tego, że umiał porozumieć się z lekarzami w ich języku bo tam wtedy mieszkał i pracował, zadzwonił do mnie do Polski i mówi: ” Proszę Cię uruchom te kontakty” pytam jakie kontakty? „On, że proszę, skoro mówisz, że ta Nowenna Pompejańska pomaga, uzdrawia proszę módl się Nią za mojego brata… jednego syna Mama już straciła nie pozwolę by zabrała śmierć drugiego… Płakał,gdy to mówił..”
Wtedy zaczęłam się zastanawiać czy ja podołam modlić się dwiema Nowennami naraz?? Jedną modliłam wtedy w tym samym czasie za Naszego synka o zdrowie dla dziecka, które było już po kilkunastu operacjach…by już nie było ich więcej potrzebne a z drugiej strony tak bardzo chciałam modlić się również o uzdrowienie dla Roberta! Uklękłam wtedy przy łóżku dziecka, dwoje małych dzieci spało na drzemce popołudniowej, córka i syn i zaczęłam się modlić w intencji Roberta.
Był brzydki, ponury, szary dzień. Padał deszcz, gdy zaczęłam się modlić nowenną pompejańską nagle pojawiło się Słońce, które rozświetliło cały pokój w którym się modliłam! To słońce było tak piękne, bijące ciepłem do szyby, że wiedziałam wtedy, że Bóg daje znak- że Uzdrowi Roberta!!! Za parę dni znowu były wieści gorsze, sytuacja się pogorszyła wymagał kolejnej operacji i znowu mówiono, że niewiadomo czy to przeżyje.. moja Teściowa załamana, wątpiła 2 skuteczność modlitwy..mieli lecieć do Niego samolotem następnego ranka by Go zobaczyć, mówi mi, że ona czuje, że On tego nie przeżyje.. Wtedy mówię tak: „Mamo skoro modlimy się we trzy za Niego, Ja , Ty, Szwagierka to Bóg nie może nam odmówić! Skoro we trzy modlimy się w tej samej intencji Bóg nas nie opuści… Ona zerkła na mnie i mówi że nie wiem skąd Ty masz tyle WIARY?…! Mówię Bóg dał mi znać,to światło które miałam w pokoju jest znakiem, że ZAWSZE nawet po najcięższej burzy wychodzi słońce! I tak było tym razem!
Dwa dni przed wylotem zabrałam ich na msze do Św.Szarbela prosząc o uzdrowienie, a księdza poprosiłam również o olej Św.Szarbela dla brata Meża ,by mogli Mu Go zawieź. Ksiądz dał na obrazek olej Św. Szarbela, uczynił na obrazku znak Krzyża i tak samo kazał zrobić Robertowi w szpitalu po przylocie. Później Robert przewieziony był samolotem lotniczym ratunkowym do Polski do szpitala w Krakowie. Przeszedł tam dalsze formy leczenia. Jak się okazało Robert nie miał żadnego niedowładu! Zaczął chodzić, mówić! Dla lekarzy było okropne zaskoczenie,że tak z tego wyszedł! Przeszedł również sepsę..
W międzyczasie był w ośrodku rehabilitacyjnym , gdzie nabrał jeszcze większej sprawności we wszystkim! Od tego czasu minęło 7lat, Robert wrócił do pracy, chodzić?- chodzi, mówić?- mówi, żadnego niedowładu! A miał tylko 7%szans na przeżycie.. a Teściowa tak się wciągła w Nowennę Pompejańską, że odmawia non stop. Mówi mi nigdy nie zabranie mi intencji by się Nią modlić! Bo jest Boga o co prosić! Teraz nie mogę żyć bez Nowenny a kiedyś wydawało się nie do odmówienia mówi! Tak Bóg zmienia nasze życie, gdy nie masz nic do stracenia ofiaruj to Bogu, a Bóg Ci pomoże przez ręce Jego Matki! Ta nowenna pompejańska ma ogromną moc – dlatego nazywana jest Nowenną nie do odparcia! Proście a będzie Wam dane! Każdy kto prosi -otrzymuje! Nie traćcie wiary-tylko weź Różaniec do ręki i zacznij od dziś Swoją może pierwszą lub kolejną Nowennę Pompejańską!
Nigdy nie jest za późno! Z biegiem czasu dostrzeżesz, że pojawia się smutek,gdy kończysz Nowennę Pompejańską to znak, że ta Nowenna Pompejańska tak uzależnia! A intencji Nigdy Ci nie zabraknie!