O nowennie pompejańskiej dowiedziałam się od mojej siostry w czasie, gdy okazało się, że za miesiąc zostanę bez pracy. Byłam załamana, nie miałam motywacji do szukania pracy. Wtedy właśnie dowiedziałam się o nowennie pompejańskiej.
Na początku byłam sceptyczna, ale stwierdziłam, że spróbuję. Było ciężko, łapały mnie okropne kryzysy, ale coraz więcej rozmów o pracę miałam, jednak do żadnej nie byłam przekonana. W drugiej części nowenny, dostałam telefon z zaproszeniem na rozmowę. Była to rozmowa któraś z kolei, więc nie robiłam sobie wielkich nadziei, co ciekawsze prawie zrezygnowałam z tej rozmowy, bo taka sama nazwa stanowiska była do dwóch działów. Rozmowa się odbyła, a tego samego dnia dostałam informację, że mnie chcą.
Od stycznia zaczęłam tam pracę i jak na razie jestem bardzo zadowolona. Pierwszy raz mam ludzkiego przełożonego i myślę, że stało się to właśnie za pośrednictwem Matki Bożej i odmówionej przeze mnie nowenny pompejańskiej.