Nowenna pompejańska

Zawierz swój problem Maryi

Bartolo Longo – droga świętości, cz. IV

0 0 głosów
Oceń wpis

Przedstawiamy Państwu audiobook książki „Bartolo Longo. Od kapłana szatana do apostoła różańca”. Autor: Marek Woś. Lektor: Jacek Lecznar.

Książka ta pozwala poznać historię życia autora Nowenny Pompejańskiej, niedawno kanonizowanego przez papieża Leona XIV. Życzymy owocnego słuchania!

Cz. 16 – Zaskakujące polecenie biskupa

13 listopada 1874 r. do Pompejów przybył biskup Formisano, by bierzmować wiernych. Zauważył, że zamiast nowego ołtarza potrzeba całkiem nowego kościoła, bo stary groził zawaleniem. Zaproponował system małych składek – jeden sold miesięcznie. Wskazał też miejsce pod budowę, prorokując o miejscu, gdzie powstanie nowy kościół.

Bartolo początkowo wątpił w słowa biskupa, ponieważ brakowało pieniędzy, doświadczenia i ludzi, a sam był tylko świeckim. Mimo to w duchu posłuszeństwa rozpoczął zbiórkę. W krótkim czasie zebrał 300 ofiarodawców, a dzięki pomocy Marianny de Fusco i Cateriny Volpicelli zaczął odwiedzać neapolitańskie elity. Część wsparła nowe dzieło.

Przełom przyniosły cuda, jakie odnotowano po rozpoczęciu zbiórek. W lutym 1876 r. Clorinda Lucarelli została cudownie uzdrowiona z padaczki po modlitwie różańcowej i obietnicy wsparcia budowy. Niedługo później Concetta Vastarella, w stanie krytycznym, również odzyskała zdrowie – razem z nienarodzonym dzieckiem – po modlitwie i złożeniu obietnicy datków. Kolejne uzdrowienia, m.in. księdza Varone i Giovanniny Muti, potwierdziły nadprzyrodzoną opiekę Maryi nad nowym dziełem.

Wieści o cudach szybko rozeszły się po Neapolu, przyciągając nowych darczyńców. Już w połowie 1876 roku wizja nowego sanktuarium Matki Bożej Różańcowej zaczęła stawać się rzeczywistością, a Bartolo widział w tym jasny znak, że idzie drogą wyznaczoną przez Boga.


Cz. 17 – Liczne przeszkody

Budowa sanktuarium w Pompejach napotykała liczne przeszkody – od problemów z zakupem ziemi po duchowe ataki złego. Właściciel wskazanego przez biskupa gruntu żądał ogromnej kwoty, a złe moce podsuwały fałszywe alternatywy. Marianna chciała ofiarować część swoich ziem, lecz biskup odrzucił tę propozycję, przewidując przyszłe komplikacje ze strony spadkobierców. 

W tym czasie matka Bartola i ojciec ks. Federica ciężko zachorowali – oboje odzyskali zdrowie dzięki modlitwie różańcowej, co umocniło wiarę budowniczych i wzmożyło ich zapał. 

Bartolo, mimo odrzucenia przez niektórych hierarchów, zebrał sporo datków, udając się nawet do znajomych ateistów. W połowie 1876 r. udało się kupić 12 arów ziemi pod budowę kościoła. Fundusze były niemal wyczerpane, postanowiono mimo to nie zwlekać z rozpoczęciem prac.

8 maja, w święto św. Michała Archanioła, odbyła się uroczystość wmurowania kamienia węgielnego. Na prowizorycznym ołtarzu zawieszono odnowiony obraz Madonny, a wśród modlitw i radości ubogich mieszkańców rozpoczęto dzieło, które miało odmienić całą Dolinę Pompejańską.

Bartolo zauważył symboliczny kontrast: tego samego dnia w Castellammare zwodowano pancernik „Duilio” – narzędzie wojny, podczas gdy w Pompejach rozpoczęto budowę „łodzi pokoju”, która miała przynosić pociechę i zbawienie. Brak planów i pieniędzy nie zniechęcił go w żaden sposób – widział w tym dowód, że dzieło pochodzi od Boga.


Cz. 18 – Godni słudzy

Po uroczystym położeniu kamienia węgielnego rozpoczęto pierwsze prace przy budowie kościoła. Proboszcz Cirillo wezwał wiernych, by każdy przyniósł własny kamień. I tak, kobiety, mężczyźni, starcy i dzieci wspólnie znosili materiał budowlany na plac.

Bartolo i ks. Federico, nie mając doświadczenia architektonicznego, zlecili opracowanie projektu na podstawie kościoła w sąsiednim mieście. Zatrudniono tanich, niewykwalifikowanych murarzy i rozpoczęto budowę. Fundamenty okazały się jednak zbyt słabe. Ekspert przysłany przez biskupa jedynie utwierdzał ich w błędnym przekonaniu. 

 Sprawy przybrały zły obrót. Zrozpaczony Bartolo szukał rady w Neapolu. Tam, podczas rozmowy z przyjaciółmi, ujawnił brak planów, kierownika i odpowiednich funduszy. Wtedy niespodziewanie z pomocą przyszedł profesor Cua, pobożny architekt, który zaoferował darmowe kierownictwo nad budową. To okazało się punktem zwrotnym w budowie kościoła.

Cua szybko stwierdził, że dotychczasowe prace były wadliwie przeprowadzone i groziły katastrofą. Sporządził więc od podstaw nowy projekt, przewidujący przestrzeń dla 2000 wiernych. Pod jego okiem prace nabrały profesjonalizmu, choć koszty rosły ponad możliwości datków. Marianna de Fusco i inne kobiety intensywnie zbierały ofiary, a Bartolo zarządzał całością, pilnując, by duchowy cel – szerzenie różańca – nie został przysłonięty przez techniczne trudności.

Mury rosły, ale Bartolo czuł, że Maryja oczekuje czegoś więcej – nie tylko świątyni, lecz także dzieł miłosierdzia dla ubogich Pompejańczyków.


Cz. 19 – Wdowi sold

Zbiórka na budowę sanktuarium opierała się na drobnych ofiarach – jednym soldzie miesięcznie, zgodnie z zaleceniem biskupa. Nawet bogaci musieli się dostosować, jak pewna księżniczka, która podwyższyła pensje swojej służbie i w ich imieniu wpisała wszystkich na listę darczyńców. Rejestry rozrastały się, a pieniądze gromadzono w zabezpieczonej skrzyni, jednak mimo skrupulatności później oskarżano Bartola o defraudację.

Środków wciąż brakowało, więc Bartolo wykazywał się pomysłowością. Podczas nabożeństw majowych rozdawał ulotki i prosił kaznodziejów o wsparcie. Choć akcja poczwórnie zwiększyła liczbę ofiarodawców, zdarzały się dramatyczne pomyłki. Któregoś razu uznano go za heretyka i obrzucono kamieniami, innym razem – za prowodyra zamieszek i wyrzucono z kościoła tuż przed ważnym kazaniem. Bartolo znosił prześladowania z pokorą, traktując je jako pokutę za dawne grzechy.

Mimo trudności, nieporozumień i czasem wrogości, Bartolo uparcie dążył do celu, wierząc, że Maryja sama zatroszczy się o powodzenie Jej dzieła.


Cz. 20 – Budowa świątyni

Bartolo mimo trudności nie ustawał w zbiórkach – z drobnych ofiar udało się zgromadzić tysiące lirów, choć wydatki stale przewyższały dochody. Gdy biskup Formisano niespodziewanie wycofał swoją obietnicę wsparcia, Bartolo podwoił wysiłki i dzięki energii oraz książce „Piętnaście pierwszych sobót miesiąca” przyciągnął rzesze ofiarodawców. Mury kościoła systematycznie wznoszono – w 1879 r. przeniesiono do niego odnowiony obraz Matki Bożej Pompejańskiej, gruntownie poprawiony przez artystę malarza. Oblicza Maryi i świętych nabrały duchowego piękna, co wierni odczuwali jako znak samej Madonny.

W tym czasie Bartolo ciężko zachorował, ale przypisywał swoje cudowne ozdrowienie wstawiennictwu Królowej Różańca i św. Katarzyny. Owocem choroby była nowa modlitwa – nowenna pompejańska, którą Maryja potwierdziła w objawieniu udzielonym Fortunatinie Agrelli pięć lat później. Madonna nazwała siebie „Królową Różańca w Pompejach” i obiecała łaski wszystkim, którzy odmówią trzy nowenny błagalne i trzy dziękczynne, czyli odmawiając 15 tajemnic różańca przez 54 dni. Modlitwa rozprzestrzeniła się błyskawicznie po świecie jako „nowenna nie do odparcia”.

W kolejnych latach kościół ozdobiono kopułą, freskami i ołtarzem, a 8 maja 1887 r. kardynał La Valletta uroczyście konsekrował bazylikę w obecności 15 tysięcy wiernych. Sanktuarium szybko stało się celem pielgrzymek z całych Włoch, a nawet dawni znajomi Bartola dawali świadectwo o tym, jak w dzikiej dolinie zakwitła katolicka wiara i cywilizacja miłości.

Szczególną tradycją stały się doroczne uroczystości 8 maja i w październikowe święto Królowej Różańca, podczas których tysiące wiernych wspólnie odmawia Suplikę do Królowej Różańca, napisaną przez Bartola.


Powiadamiaj mnie o odpowiedziach
Powiadom o
0 komentarzy
najnowszy
najstarszy
Inline Feedbacks
Zobacz wszystkie komentarze
0
Co o tym sądzisz? Napisz swoją opinię!x